Szukaj:Słowo(a): Dworek pod Herbem


Chester pisal o zawieszeniu wlasnie do Herbow.
Halo Gdansk! :-)



Niestety nie wiem na razie nic o regionalnych. Ale... nie ludzmy sie!

zmeczony po 4-dniowym hardcore'rze, ale szczesliwy na potege:

---
Jarek D. Stawarz, Gdansk (VII Dwor)
(+48 58 5560339)
na klopoty ze snem: http://www.kolej.pl/~jareks
[Chester *03.03.1993 +18.12.2000]


Bo ja wiem czy teraz? EU/EP07 z herbami Torunia czy Gdyni w różnych
miejscach widywałem nie od dzisiaj.



Ale takich byczych herbow, jak te lodzkie, to chyba jeszcze nie bylo...
Milo wyglada taki skladzik - lokomotywa z byczym herbem, za nia wagoniki
z identycznymi herbami na kazdym - bardzo spojne.

---
Jarek D. Stawarz, Gdansk (VII Dwor)
(+48 58 5560339)
na klopoty ze snem: http://www.kolej.pl/~jareks
[Chester *03.03.1993 +18.12.2000]

Witam
Prawdopodobnie 27 stycznia w poniedzialek wybiore sie w podroz do Zagania
przez slask w nastepujacy sposob:

SKM 120 Wejherowo-Gdańsk 6.47 -7.57
OS 20130 Gdańsk - Laskowice 8.06 -9.58
OS 20320 Laskowice - Bydgoszcz 10.09 -10.58
OS 20334 Bydgoszcz - Inowrocław 12.05 -12.49
OS 50140 Inowrocław - Zduńska Wola Karsznice 13.20 -15.57 G
OS 14436 Zduńska Wola Karsznice - Herby Nowe 16.00 -18.06 G
OS   7438 Herby Nowe - Katowice 18.10 -19.57 G

tutaj konczy sie pierwszy etap podrozy trwajacej bagatela 13h 10min :) i juz
pierwsze pytania :
- czy te wszystkie pociag G-day kursuja?
- zupelnie nie znam dworcow (udaje sie w dziewicze rejony) i nie wiem jak
wygladaja dworce w Herbach i Karsznicach a jest tam malo czasu na przesiadki
:)

Z katowic mam pociag o 23.06 (Krakow - Postdam), wiec mam troche czasu (3
godziny) - co mozna ciekawego przez tyle czasu o tej porze robic
(niekoniecznie kolejowego), moze jakies jedzonko tanio i dobrze zjesc?

Podroz zakoncze w Zaganiu 4.43 i szybko pojde spac do babuszki :)

Czy w zwiazku z taka podroza musze kupowac bilet Wejherowo-Katowice OS, i
KAtowice-Zagan POSP? Czy moge to kupic na jednym blankiecie bez placenia
haraczow 60% za okrezna trase?

pozdrawiam i dzieki za info!

- zupelnie nie znam dworcow (udaje sie w dziewicze rejony) i nie wiem jak
wygladaja dworce w Herbach i Karsznicach a jest tam malo czasu na
przesiadki
:)



W Karsznicach jest n peronów z przejściem w poziomie torów w środkowej
części peronów. Budynek dworca od strony zachodniej. Pociągi są ustawiane
(obserwacja) wg kolejności odjazdów, tzn. pociąg odjeżdżający najwcześniej
stoi na torze najbliższym dworca.
Więcej już chyba nie wiem.


Witam
Prawdopodobnie 27 stycznia w poniedzialek wybiore sie w podroz do
Zagania przez slask w nastepujacy sposob:

SKM 120 Wejherowo-Gdańsk 6.47 -7.57
OS 20130 Gdańsk - Laskowice 8.06 -9.58
OS 20320 Laskowice - Bydgoszcz 10.09 -10.58
OS 20334 Bydgoszcz - Inowrocław 12.05 -12.49
OS 50140 Inowrocław - Zduńska Wola Karsznice 13.20 -15.57 G
OS 14436 Zduńska Wola Karsznice - Herby Nowe 16.00 -18.06 G
OS   7438 Herby Nowe - Katowice 18.10 -19.57 G

tutaj konczy sie pierwszy etap podrozy trwajacej bagatela 13h
10min :) i juz pierwsze pytania :
- czy te wszystkie pociag G-day kursuja?
- zupelnie nie znam dworcow (udaje sie w dziewicze rejony) i nie
wiem jak wygladaja dworce w Herbach i Karsznicach a jest tam malo
czasu na przesiadki
:)

Z katowic mam pociag o 23.06 (Krakow - Postdam), wiec mam troche
czasu (3 godziny) - co mozna ciekawego przez tyle czasu o tej
porze robic (niekoniecznie kolejowego), moze jakies jedzonko tanio
i dobrze zjesc?

Podroz zakoncze w Zaganiu 4.43 i szybko pojde spac do babuszki :)

Czy w zwiazku z taka podroza musze kupowac bilet
Wejherowo-Katowice OS, i KAtowice-Zagan POSP? Czy moge to kupic na
jednym blankiecie bez placenia haraczow 60% za okrezna trase?



Ale jesli ktorys ciapag sie spozni to caly plan diabli wezma...
Chcialem ostatnio podjechac z Katowic do Ostrowca, pociag z katowic spoznil sie do kielc 20 minut, a osobowego  do
skarzyska nie raczyli tych 3 minutek przytrzymac na stacji :-(


Pamietam tez, ze wagony w ekspresach z Gdyni do Warszawy
oraz Lodzi mialy naklejony herb Gdanska.



Ale to jkuz w pozniejszym okresie... Nota bene ostatnie takie wagony
widywalem juz w tym makabrycznym obiegu wagonowym
Gdynia-Bydgoszcz-Inowrocalw-Laskowice-Zdunska Wola Karsznice-reszta
swiata

---
Jarek D. Stawarz, Gdansk (VII Dwor)
(+48 58 5560339)
http://www.kolej.pl/~jareks OR http://www.fuw.edu.pl/~jareks/index.html
[doberman Chester *03.03.1993 +18.12.2000]

Witam,

troche sie gubie (= wcale sie nie orientuje) w administracji
historycznej Polski.

Na http://www.mazovia.pl/p_kronika_m_info.asp?nm=28&id=1092 znalazlem w
informacji o Liwie informacje tekst: "W 1782 roku *starosta* liwski,
Tadeusz Grabianka herbu Leszczyc, zbudował na fundamentach domu
gotyckiego, dla potrzeb *starostwa* barokowy dwór, strawiony przez
przypadkowy pożar w połowie XIX wieku."

Czym bylo starostwo i kim byl starosta? Czy to bylo cos w rodzaju
dzisiejszych powiatow i urzedow powiatowych? Przez kogo byl mianowany?

Ludek


troche sie gubie (= wcale sie nie orientuje) w administracji
historycznej Polski.

Na http://www.mazovia.pl/p_kronika_m_info.asp?nm=28&id=1092 znalazlem w
informacji o Liwie informacje tekst: "W 1782 roku *starosta* liwski,
Tadeusz Grabianka herbu Leszczyc, zbudował na fundamentach domu
gotyckiego, dla potrzeb *starostwa* barokowy dwór, strawiony przez
przypadkowy pożar w połowie XIX wieku."

Czym bylo starostwo i kim byl starosta? Czy to bylo cos w rodzaju
dzisiejszych powiatow i urzedow powiatowych? Przez kogo byl mianowany?



No, poniekąd (dzisiejsi starostowie to z tej tradycji). Kształtu
konkretnego instytucja starostwa nabrała za Wacława II (zatem zapewne
wzorce czeskie ;)) Byli to reprezentanci króla (powoływani i odwoływani
przezeń) w poszczególnych ziemiach - posiadali szerokie uprawnienia
sądownicze, administracyjne, policyjne, zarządzali królewczyznami itd.
Stopniowo jednak starostów przybywało (starostwa grodowe), uprawnień
ubywało :)

Hmm, krótko o urzędach w sieci: http://encyklopedia.pwn.pl/77916_1.html

Pozdrowienia

...znam doskonale wszystkie spalone i zniszczone miejsca w tej okolicy,(sama mieszkałam przy Ogrodowej 1)zaraz za mostem mieszkały moje przyjaciółki z dzieciństwa,a co do spalonego domku na przeciw zakonnic to jego historia jest bardzo przykra...dom należał do rodziny Wielopolskich(mam nadzieję że nie przekręciłam nazwiska)rodzina z poważnym herbem w nazwisku(podobno hrabiowska ale do końca nie wiem czy to prawda)a więc po ich wyprowadzce,dworek przejmowały różne firmy,które chciały go wyburzyć pod budowę nowych budynków tylko był jeden problem dworek był zabytkiem i nie było zgody na wyburzenie,na co znalazł się inny sposób...stąd te spalone zgliszcza...
Squonk ciekawe i odległe miejsca powiatu sztumskiego odwiedzasz.
Dwór należał do rodziny Wilczewskich herbu Trzy Radła. Jest to kolejna polska rodzina, która przebywała na ziemiach Pomezani od XVI wieku. Rodzina Wilczewskich posiadała kilkanaście gospodarstw na ziemi sztumsko- malborskiej. Jej głównym ośrodkiem był właśnie XIX dwór w Wilczewie.

Za wikipedią z przymrużeniem oka :
W Wilczewie podobno, na mostku w parku koło północy pojawiają się wilki z ognistymi językami. Obserwowano tam także UFO. Raz w postaci wolno szybującego czerwonego światła, kiedy indziej jako małą jaskrawopomarańczową kulę wydającą głośne świsty

Poniżej zdjęcie dworu z 2004-2005 roku i zdjęcie przydrożnej kapliczki z okolic dworu
Dwór należał do rodziny Wilczewskich herbu Trzy Radła. Jest to kolejna polska rodzina, która przebywała na ziemiach Pomezani od XVI wieku. Rodzina Wilczewskich posiadała kilkanaście gospodarstw na ziemi sztumsko- malborskiej. Jej głównym ośrodkiem był właśnie XIX dwór w Wilczewie.


Dziękuję, właśnie brakowało mi wiadomości na ten temat.
Autorzy ksiazki "Legendy i opowiesci Ziemi Klodzkiej" podaja jeszcze jedna wersje legendy klodzkiego herbu. Podczas powrotu z Pragi Klodczanie zostali napadnieci przez zbojow. W wyniku bijatyki, kamienny lew, ktory lezal w skrzyni stracil ogon. Klodczanie jeszcze raz udali sie na dwor Ottokara II prosic o nowy herb. Wyrozumialy krol przekazal im praski herb, ktory mial ozdobic malostranska brame. I tak miasto zyskalo herb z lwem w koronie z rozdwojonym ogonem.
ja mam dwór , ale po herb to musiał bym do Czyżewa na mazury jechac :)

--
"Shinobi musi trzymać emocje wewnątrz siebie, nie ważne jaka jest sytuacja.
Musisz uważać misję jako najwyższy cel
i musisz posiadać serce, które nigdy nie pokazuje łez." - powiedzenie shinobi numer 25 .
Jeśli możecie to rozwiejcie moje wątpliwości.

W Wikipedii wyczytałem: "W roku jubileuszowym 2000, mieszkańcy Sulejówka upamiętnili przyjęciem nowych symboli miasta – flagi, godła, herbu, sztandaru, pieczęci i hejnału. W tym roku dworek "Milusin" zwrócono Fundacji Oświatowej Rodziny Marszałka Józefa Piłsudskiego – Milusin."

Z niemałym trudem znalazłem namiary tej Fundacji, ale z tekstu wynika, że "jednostka zakończyła działalność w 2003 roku". To kto w tej chwili jest właścicielem Milusina???
WM, robertte, obaj macie rację i obaj jej nie macie więc nie pozostaje Wam nic innego jak wypić wspólne piwko /choćby i miało być wirtualne/ zamiast sobie prawić farmazony.

Na marginesie mogę jednak oznajmić, że zagadka nomady została chyba w miarę szybko wyjaśniona. W Wikipedii jest błąd. W 2000 roku Milusin nie mógł zostać oddany Fundacji Oświatowej Rodziny Marszałka Józefa Piłsudskiego ponieważ została ona zalegalizowana dopiero w III kw. 2001 roku.
Prawidłowy wpis powinien brzmieć - "W roku jubileuszowym 2000, mieszkańcy Sulejówka upamiętnili przyjęciem nowych symboli miasta – flagi, godła, herbu, sztandaru, pieczęci i hejnału. W tym roku dworek "Milusin" zwrócono Fundacji Rodziny Marszałka Józefa Piłsudskiego." (Fundacja Rodziny Marszałka Józefa Piłsudskiego -> KRS = Nie odnaleziono danych podmiotu)
Dlaczego bezużyteczne?


Ponieważ mantra "napisz historie postaci" to jedno z wiekszych oszustw, jakie wpojono nam w przeszłości. Starsi gracze nieco bezrefleksyjnie przekazuja go młodszym w artykułach, forum i poradach życiowych.

Znam miliony historii postaci, z których niewiele później wynikało poza trudem ich napisania. Równie dobrze możesz prosić gracza, aby przed stworzeniem postaci, pobiegał dookoła stadiumu. Równie będziemu zaleząło na postaci, w którą włozył tyle wysiłku

Mój ojciec był mistrzem miecza a matka czarodziejką. W czasie zawieruchy zamordował ich czarny rycerz, a ja wszystko oglądałem spod stołu. Zapamiętałem tylko herb: półksiężyc. Potem, jako dzieciak trafiłem na dwór księcia, gdzie dorastałem. Miałem romans z piękną Filomeną, a od ołtarza uciekłem przyłączając się do rozwydrzonych najemników biorących udział w wojnach północnych. (...) itp. itd.

Gracz lubi postać nie z uwagi na przynudnawy życiorys postaci, z którego jeden element pojawia się raz na trzy sesje. Jesli chcesz pomysłów na sesje, to są inne sposoby niz zmuszanie graczy do pisania powtarzajacych się do bólu (te same schematy i motywy) życiorysów.

Zabrnęliśmy w mocny Offtopic, zatem na tym pprzestanę
Lech jest prawnym nastepca Amici oraz gra na licencji Amici

Wszystko wskazuje na to, że ten sam wątek afery, związany ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, uderzy w Lecha jeszcze raz - tym razem poprzez Amikę Wronki, której "Kolejorz" jest prawnym następcą po tym, jak w 2006 r. wroniecki holding kupił od zadłużonego po uszy Lecha prawa do korzystania z jego nazwy, herbu i barw.



Dla obecnego Lecha dalszy rozwój sprawy Świtu może mieć znaczenie. Znacznie większe niż zatrzymanie Zbigniewa W. i postawienie mu zarzutów. - Ta sprawa uderza w nasz klub. Cierpi na tym wizerunek Lecha i to bardzo, ale nic nie możemy zrobić, bo nie jesteśmy następcą prawnym WKP - mówi prawnik Lecha Jacek Masiota. - Jeżeli jednak okaże się, że byli piłkarze Amiki Wronki zostaną skazani za sprzedawanie meczów z jej udziałem, pozwę ich do sądu i będę się domagał zadośćuczynienia. Jako Lech, który jest następcą prawnym Amiki.



Bialy czlowiek, ktory wysmarowal sie czarna pasta do butow jest w tym momencie murzynem? A Thomas Beatie jest mezczyzna a nie kobieta?

Poznaniacy poprostu sprzedali historie swojego klubu oraz barwy innemu.

Podobna sytuacja jest w przypadku Poloni W. Ktora jest de fakto Dyskobolia.
KORYTOWO-wieś nad Jez.Korytowskim(67,5ha).W 1237r.książe wielkopolski Władysław Odonic nadał okoliczne tereny joannitom,którzy istniejący tu dawny słowiański gród przekształcili w warowną strażnicę.Po zajęciu tych terenów przez Brandenburgię zamek przejęła w 1291r. rodzina Wedlów.Około poł.XIVw.Wedlowie wznieśli tu zamek murowany.W XVI i XVII w.został on przebudowany,a w XIX w.całkowicie rozebrany.Zamek zajmował teren dawnego grodziska,którego wały znajdują się na półwyspie Jez.Korytowskiego.W 1828r.Korytowo zakupiła rodzina von Schliessen,która władała tu do 1945r.
We wsi kościół późnogotycki z XVI w.z dekoracyjnym szczytem wschodnim i wieżą zwieńczoną barokowym hełmem.We wnętrzu tryptyk gotycki z około 1500r.ze scenami Zwiastowania,Ukrzyżowania i Ostatniej Wieczerzy,a po bokach figury św.św.Piotra i Pawła.Z tyłu tryptyku malowane sceny Męki Pańskiej.W pobliżu kościoła neobarokowy pałac Schliessenów,powstały w latach 1830-1890 poprzez rozbudowę wcześniejszej (2.połowa.XVIIIw.) barokowej budowli,z której pozostało skrzydło południowe.Ryzalit w elewacji frontowej wieńczy półokrągły szczyt,w którym umieszczony jest herb Schliessenów.Podobne szczyty zdobią skrztdła w elewacji ogrodowej.W piwnicach zamku znaleziono relikty wcześniejszych budowli-gotyckiej i renesansowej,co świadczyłoby,że pierwszy dwór stanął tu już w średniowieczu.W parku,
nad jeziorem ruina neogotyckiej kaplicy grobowej Schliessenów z przeł.XIX i XX w.
Wstrzymano budowę parkingu przy zalewie kraśnickim. Podczas prac prowadzonych w pierwszych dniach lipca koparka odsłoniła sklepienie dużej piwnicy oraz mury piętnastowiecznej wieży z cegły gotyckiej, tzw. palcówki.

Na budowę wkraczają archeolodzy, to oni zdecydują, czy i kiedy prace zostaną wznowione. Miasto nie jest tym zachwycone. Tym bardziej, że będzie musiało zapłacić za te badania.

Przekazy pisane wskazywały, że w XIV wieku na terenie przyległym do kraśnickiego zalewu stał dwór Dymitra z Goraja herbu Korczak, marszałka wielkiego koronnego. To dlatego przed rozpoczęciem budowy zalewu konserwator zabytków zalecił przeprowadzenie badań archeologicznych.

? Ten teren był uwzględniony w rejestrze zabytków archeologicznych. Nie wiem, czy gdzieś w Polsce jest jeszcze zalew usytuowany w tak historycznym miejscu. Tutaj Kraśnik ma swoje początki ? przypomina Zbigniew Wichrowski, dyrektor Regionalnego Muzeum w Kraśniku, bezpośrednio odpowiedzialny za prowadzone badania archeologiczne na tym terenie. ? Prace trwały dwa lata.

Odkryto między innymi relikty zabudowy drewnianej z XV wieku z dużą ilością militariów, wyposażenia jeździeckiego i kilkadziesiąt denarów jagiellońskich. Natknięto się jeszcze na budynek z XVII wieku, o czym świadczą pozostałości kafli piecowych, charakterystycznych dla tego okresu. W penetracji pominięto natomiast część terenu, na której teraz budowany jest parking. Dlaczego?

Joanna Biegalska, ?Kurier Lubelski?, 17 lipca 2007 r.

Więcej na ten temat: www.kurierlubelski.pl
Faystyn Zaorski +(1860 Rząśnia) Elżbieta Beśka

[Geneteka]

Z majątku po Zaorskich pozostał zespół dworski w skład którego wchodzą: dwór murowany po 1870 r., odbudowany po 1945 r., lodownia murowana ok. 1920 r., młyn wodny 1899 r., (zabytek techniki) – zdewastowany. Wszystko jest dzierżawione przez Spółkę Pracowniczą wraz ze stawami od Agencji Nieruchomości Skarbu Państwa Oddział w Lublinie.

Majątek Siemień stał się własnością rodziny Zaorskich dopiero pod koniec XIX wieku. Od roku 1841 właścicielką tego majątku była Julia Biernacka c. Józefa Małachowskiego herbu Nałęcz. W sąsiedniej miejscowości Glinny Stok majątek był również własnością rodziny Zaorskich.
Imię: Michał
Nazwisko: Czerwonka
Herb:
Płeć: Mężczyzna
Pochodzenie: Chłopskie
Stan: Duchowny
Ksiądz

Narodowość: Polak

Historia: Aby uniknąć pracy na polu, upokorzenia uciekł do seminarium, dzięki dobroci miejscowego proboszcza, od którego otrzymał 'stypendium'. Został wysłany jako duszpasterz na wiejską parafię na Ukrainie. Prowadzi życie miejscowego proboszcza, jednak Tatarzy spalili mu świątynię. Od tej pory przytulił się do dworku miejscowej szlachty, bezskutecznie próbuje odbudować kościół.

Charakter: Nieco tchórzliwy, zdziecinniały pijaczyna. Ma wiecznie słomiany zapał, bezlitośnie ściąga dziesięcinę od chłopów. Potrafi czytać i pisać, nieco po łacinie, dlatego zgrywa mądralę. Uwielbia grać w karty i polować na kaczki.

Wzrost: ok 170-180 cm
Waga: w normie
Kolor Oczu: szary
Kolor Włosów: kiedyś brązowe, dziś mocno posiwiałe
Cechy Szczególne: kartoflany nos
Możnaby zacząć np. od Kusocińskiego.

Pod hasłem "Janusz Kusociński" czytamy, że spędził młode lata w Ołtarzewie. Można dopisać (1), że to jest k. Ożarowa, albo, że część Ożarowa.
Na końcu hasła czytam, że pomnik J.K. znajduje się gdzieś tam. A przecież (2) znajduje się też w Ożarowie ! Pomnik to raz, a tablica w miejscu gdzie mieszkał to dwa. Może da się coś jeszcze dodać.

(3) Aktualizacja danych statystycznych i demograficznych.

(4) Wymieniona jest fabryka kabli, a dopiero daleko później mamy info, że już jest zlikwidowana.

(5) Po co link przy słowie 'Franciszków' ?

(6) Można co-nieco rozwidnić o herbie.

(7) Fotki można dodać: a) Dworku b) Leszczyny Tureckiej c) zabytkowego pojazdu straży pożarnej,...
-A ty, czym się interesujesz i skąd pochodzisz?

Jonathan zaczął się kiwał na krześle i zastanawiał się jak ubrać słowa. Nie lubił się przechwalać o stanie swojego pochodzenia ale także ukrywać. Był człowiekiem bezpośrednim czasem wpadającym w pewną odmianę narcyzmu jednak uznał, że powie prawdę.

- Pochodzę z długowiecznej szlacheckiej rodziny trochę spokrewnionej z Salazarem Slytherinem. Mieszkam w dworku w Nowej Szkocji, tak do Hogwartu stamtąd daleko. Jeśli zaś chodzi o moje zainteresowania, lobię zbierać stare rzeczy z czysto krwistych rodzin np medaliony, medale z herbami a nawet portrety z popiersiami słynnych czarodziei. Bardzo lubię też zwiedzać różne widoki w różnych krainach, ojciec mówi że w przyszłości powinienem zostać podróżnikiem i opisywać swoje przeżycia w książkach.

Jonathan spojrzał na Claire i zastanawiał się czy nie zaprosić jej na spacer po po Hogsmead.

- MOże pójdziemy się gdzieś przejść ?- zaproponował
Jonathan przez chwilę milczał, jakby się zastanawiał co powiedzieć, w końcu powiedział:
- Pochodzę z długowiecznej szlacheckiej rodziny trochę spokrewnionej z Salazarem Slytherinem. Mieszkam w dworku w Nowej Szkocji, tak do Hogwartu stamtąd daleko. Jeśli zaś chodzi o moje zainteresowania, lobię zbierać stare rzeczy z czysto krwistych rodzin np medaliony, medale z herbami a nawet portrety z popiersiami słynnych czarodziei. Bardzo lubię też zwiedzać różne widoki w różnych krainach, ojciec mówi że w przyszłości powinienem zostać podróżnikiem i opisywać swoje przeżycia w książkach.
Claire spojrzała w jego ciemne oczy i powiedziała uśmiechając sie do niego:
-Ja też pochodzę z rodziny, w której czysta krew bardzo sie liczy, jednak dla mnie nie ma to większego znaczenia. Chociaż jestem dumna, że jestem czarodziejem czystej krwi, to nie uważam, że to sprawa bardzo ważna.
Upiła trochę swojego piwa i dalej mówiła:
-W moim domu mam pełno pamiątek po moich przodkach, lecz ja się tym nie interesuję. Mój brat bardzo lubi takie rzeczy.
Claire skończyła mówić, lecz po chwili dodała:
-Lubisz odwiedzać różne krainy i podziwiać różne widoki? A gdize byłeś najdalej?
Siedzieli przez chwilę milcząc. W Wielkiej Sali zrobiło się nagle bardzo tłoczno. Claire rozglądnęła sie po Sali.
Wszyscy zaczynają sie schodzić na kolację
- MOże pójdziemy się gdzieś przejść ?-zaproponował Ślizgon.
Claire bez większego zastanawiania odpowiedziała:
-Bardzo chętnie. I tak pewnie nie będziemy mieli dobrych warunków, żeby porozmawiać, bo teraz wszyscy schodzą się by coś zjeść.
Umieszczam tutaj parę rycin z dnia w, którym przyjęliśmy Brothorra na Dwór i herb teraz dworski może z nami nosić.

Spontanicznie zebraliśmy się w Dion...



Potem Vanderlath nie mógł się powstrzymać gdy zobaczył czapkę Brothorra i szybko przekonał go do jej przymierzenia



...i na koniec dwa nasze wspólne zdjęcia. Niech Dwór rośnie w siłę!





A wszystko miało miejsce jedenastego dnia zamorskiego miesiąca czerwca, roku dwa tysiące siedem.
Rozmawiałam z Tobą Meshimaruke. Pokazałaś się z bardzo dobrej strony! Wcześniej poznałaś Dwór, wypytałaś mnie i pozostałych o wszystko. Zaimponowałaś mi tym przygotowaniem więc jak najbardziej jestem aby przyjąć Cię na czas próby gdzie otrzymasz do nas herb - uśmiechnęła się ciepło do elfki i pokiwała głową na znak zgody.
Postaram sie tą monetę od niego wziąść wtedy wrzuce na kompa, no akurat wtedy to na jednym piwku sie nie skończyło ale mówił przekonywująco, zreszta dokladnie go wypytam nawet teraz zadzwonie minuta, zadzwoniłem i powiedział że na tej monecie jest herb tyszkiewiczów z jednej strony nie żadna podobizna tyszkiewicza wtedy zle go moglem zrozumieć ale pare piw moglo zrobic swoje a na drugiej stronie jakaś głowa kobiety, powiedzial też że znalazł to na wiosce zwanej tarnowatka to jest w Lubelskim i że ci Tyszkiewiczowie tam dworek czy nawet dwa mieli i że to może być poprostu jakas seria limitowana wybita na okoliczność np jego ślubu, jak tam pojedzie to ma ją przywieść bo on tam mieszkal obecnie mieszka w Rzeszowie ale jego rodzice tam mieszkaja, sam jestem ciekawy co to jest ale napewno nie jest to medalion myśle ze w przeciągu miesiąca będe wiedzial coś więcej bo ma się tam wybrac i to przywieść narka
Noi wszyscy znają kutno ^^ jak fajnie

A gorsze dworce są! Jak najbardziej! Herby Stare - 3 h czekania na pociąg na totalnym praktycznie odludziu - w zyciu nie zapomne

pozdrawiam.

Niedaleko Bialegostoku w kierunku na Juchnowiec jest miejscowosc Lewickie.
Sa tam rewelacyjne ruiny jakiegos dworka,

Moze ktos wie cos o
tym miejscu, kto byl wlascicielem i jakie byly koleje losu tej ruiny?



Na początku XVI w. Maciej Lewicki - herbu Rogala, (pó niejszy podsędek
i sędzia bielski) założył dwór na osi istniejącej już wcze niej wsi
chłopskiej.  Maciej zmarł w 1558 r. Jego żona, księżniczka Anna
Porycka ze Zbaraża, do końca XVI w. zarządzała majątkiem, który
następnie przejął jej syn Maciej, cze nik podlaski zmarły w 1628. Po
nim dobra ziemskie oddziedziczył syn Stanisław, podkomorzy ziemi
bielskiej. Kolejnym wła cicielem majątku został syn Stanisława Samuel
Aleksander Lewicki, stolnik bielski. Jako ostatni z Lewickich tą
majętno cią władał Stefan, podstoli ziemi bielskiej.
Około poł.XVIII w. Niewodnica Lewickich przeszła w ręce Orsettich. Na
pocz. XIX w. wła cicielem był Wiktor Grądzki, a od 1812 jego żona
Zuzanna. W 1836 ich córka Zofia po lubiła Tadeusz Nowickiego i wniosła
mu w posagu Lewickie. Po  mierci Tadeusza Nowickiego (jego okazały
grobowiec stoi na cmentarzu w Juchnowcu) jego syn Michał został
kolejnym wła cicielem Lewickich. On wła nie wzniósł dwór, którego
ruiny jeszcze stoją. Majątek Lewickie został sprzedany, przeszedł w
ręce rosyjskie - nabywcą był Antoni Jakimowicz. W 1903 majątek
zakupiła Aleksandra Szwajko-Szwajkowska, która w 1909 sprzedała 338
dziesięcin ziemi i zabudowania dworskie II Lewickiemu Towarzystwu
Wło ciańskiemu. Zdewastowaną przez chłopów siedzibę dworską kupił w
1911 Paweł Brysz. Kolejni wła ciciele to siostra Pawła Brysza -
Stefania Ławranim, następnie Józef Lelusz i rodzina Pachulskich.

gp

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35056,2889893.html

Bielski dworzec PKP przestanie być dewastowany

Marcin Czyżewski 28-08-2005 , ostatnia aktualizacja 28-08-2005 20:00

Odnowione, zabytkowe ściany i boazerie nie będą już niszczały, a podróżni w
spokoju zaczekają na pociąg. Bielski dworzec kolejowy będzie pilnowany przez
funkcjonariuszy Służby Ochrony Kolei.

Zabytkowy bielski dworzec wypiękniał za 4,5 mln zł w 2001 roku. Odrażająca
rudera przeobraziła się w perełkę: na suficie odmalowano polichromie,
odtworzono herb miasta i drewnianą boazerię. Dworzec zdobył nawet nagrodę w
prestiżowym konkursie architektonicznym "Modernizacja Roku".

Bielszczanie byli dumni, ale niedługo. Na odnowionych ścianach bardzo szybko
pojawiły się graffiti i wydrapane bazgroły, a nocować pod polichromiami
zaczęli bezdomni. Leżąc na parapetach, brudzili i odrapywali ściany,
niszczyli boazerię. Podróżni narzekali, że wolą stać pod gołym niebem, niż w
zaduchu, zaczepiani o pieniądze. - To miała być wizytówka miasta, a jest
powód do wstydu. Jak to możliwe, żeby nie dbać o tak piękny obiekt? -
denerwuje się Andrzej Tracz, który prawie codziennie bywa na dworcu.

Miasto próbowało wymóc na bezdomnych przenosiny do noclegowni, ale
bezskutecznie. -Wiele razy naciskało na PKP, jako właściciela dworca, żeby
zajęły się budynkiem. Nie było odzewu. - Kilka miesięcy temu zwróciliśmy się
wreszcie z propozycją, żeby był zamykany na noc - mówi Henryk Juszczyk,
wiceprezydent Bielska.

Teraz dworzec wreszcie ma być bezpieczny. Nie będzie jednak zamykany. Henryk
Bacior, dyrektor południowego oddziału Dworce Kolejowe PKP SA, tłumaczy, że
wymagałoby to otwarcia dodatkowej kasy, której okienko znalazłoby się na
zewnątrz budynku. Bielski dworzec nie ma też administratora, co oznacza, że
jego zamykanie i wypraszanie bezdomnych spoczywałoby na kasjerce. - Dlatego
postanowiliśmy podpisać umowę ze Służbą Ochrony Kolei, która wystawi tu
dwuosobowy nocny patrol. Funkcjonariusze będą pilnować dworca od godz. 19 do
7, zajmą się wypraszaniem bezdomnych do noclegowni - tłumaczy Bacior.

Dzięki temu bezpieczniej będą się też czuli pasażerowie. Sokiści pojawią się
na dworcu od 1 września.

Lech Walesa, oczywiscie!

ma juz duza rodzine, ma dwor, jest niepospolity w swej logice i w
mistrzostwie nad jezykiem polskim. Tak jest!

Lech II Walesa herbu Ciele

fatso(bijacy poklony na zapas)

a Wy jak uwazacie , moze znacie ciekawsze, ladniejsze...



Ha! Ale jak porownac dwa dworce o zupelnie odmiennej architekturze i czasie
powstania?
Ja nade wszystko stawiam pruskie budownictwo - urocze w swej prostocie [male
stacyjki] czasem z wyszukanymi zdobieniami [wieksze dworce], funkcjonalne...
No i ta czerwona cegla! :-)
Ale ktos inny powie, ze galicyjskie sa ladniejsze - a trzeci rzeknie, ze nie
ma to jak carski wakzał.

Gdybym jednak mial typowac to...

1. duze dworce
Wroclaw Gl - chyba jazda obowiazkowa :)
Gdansk Gl - takze jako przyklad adaptacji 'handlowej'
Czestochowa lub Lublin [tego ostatniego nie widzialem po remoncie] - jako
przyklad nowoczesnej architektury
Krakow Gl. czyli czysta Galicja
Rzucilbym okiem takze  na Poznan Gl. [zwlaszcza z mostu, ktory biegnie obok
dworca]
Katowice, W-wa Centralna - jako przyklad realsocjalizmu w budownictwie.

2. srednie
Legnica, Gliwice - bardzo podobna forma, polkoliste zwienczenie. Legnica -
hala peronowa, to juz tutaj wskazywano.
Miedzylesie, zwlaszcza po remoncie; Wegliniec, Sosnowiec, Bytom, Ilawa,
Malbork [herby w poczekalni!]
Chojnice, Zbaszyn [przyklad polskiej architektury], Gdynia Gl., Bialogard,
Opole Gl., Nowe Skalmierzyce [przyklad potegi pruskiej - dawna stacja
graniczna miedzy zaborcami], Torun Gl., Herby Nowe
a i jeszcze Zagan jest ciekawy, Siedlce, Pszczolki, Luban Sl....

3. male
w zasadzie wszystkie pruskie stacyjki (Mikulowa!!!), kilka stacyjek na
dawnym pograniczu polsko-niemieckim: Lipowa Tucholska, Szlachta,
Wierzchucin...

No i dwa dworce dwupoziomowe - Kepno i Kostrzyn.

Gdybym mial wybrac kilka linii o ciekawej architekturze dworcowej to
polecilbym:

Torun - Ilawa - Olsztyn, czyli Prusy, Prusy i jeszcze raz Prusy
Tarnow - Krynica: male i srednie dworce galicyjskie
Jaslo - Sanok - Zagorz, tez Galicja
Ostrow - Poznan, Prusy wielkopolskie :-)
ew. Lodz Kal - Kalisz czyli car
Aha! No i Bydgoszcz - Tczew - Gdansk, caly Ostbahn, tj. Tczew - Pila -
Kostrzyn,
moooze Lodz Kal - Kutno - Plock z budynkami z lat 20.
Wybralbym sie tez na weglowke, raczej na jej pomorski odcinek.

Generalnie polecilbym zrobienie sobie kilku wycieczek kilkudniowych po
roznych regionach kraju, zeby porownac, poznac specyfike, no i... podziwiac,
podziwiac, podziwiac! :-)

Ponieważ uważam, że czasem w dyskusji miłośnikom ziemi gorlickiej przydałaby się większa ilość historycznych informacji podzielę się częścią zgromadzoną w pracy dyplomowej nad którą ślęczałem wiele miesięcy a teraz jest niewykorzystana.
A więc zaczynając od czasów najwcześniejszych. Czy wiecie że...?
- 4000 - 1700 lat p.n.e. - w okolicy Gorlic występują ślady najstarszego osadnictwa.
- W Bieczu był: gród /zwany od około 1020 - 1030 roku – kasztelanią /, zaś koło Gorlic występował zapewne niewielki gródek strażniczy w Stróżówce /w pobliżu traktu krakowskiego/. Hipotezy naukowe sugerują że w południowej części Stróżówki na skarpach nadrzecznych /na południe od Placu Dworzysko/ z końcem tego bądź początkiem następnego stulecia był dwór obronny /zamek, gródek zastępujący wczesnośredniowieczną stróżę.
- Zanim powstały Gorlice w obszarze ziemi gorlickiej istniało już kilka osad wiejskich na prawach niemieckich. Były to: Glinik, Klęczany, Kobylanka, Łęg, Racławice, Ropica, Niemścino.

Na początek dla uatrakcyjnienia nudnych informacji załączam wykres wzrostu demograficznego.

Czy wiecie też że:
- Przed 1324 rokiem żyła w Krakowie rodzina mieszczańska Karwacjanów, późniejszych właścicieli i założycieli Gorlic,
- Rok 1354 – Dersław Karwacjan herbu Zadora zakłada miasta Gorlice na prawie polskim
- Po 1404 roku - nowy dziedzic Gorlic Dersław II przystąpił do budowy nowego dworu /obecnie pozostałości lamusa/. Jego pierwszą fazę omawia J. Bogdanowski /budynek murowany, zapewne prostokątny z długą piwnicą do tej budowli należy płn. ściana obecnego lamusa/. J. Barut uważa że Dersław II do tego czasu mieszkał w dworze ojca Dersława przy obecnym placu Dworzysko.
To tyle...
Trochę dowodów rzeczowych

Dwór Paczyńskich w Paczynie (klasycystyczny, z 1820 roku) stoi do dnia dzisiejszego i więcej dobrego nie można o nim powiedzieć, po 1945 "zagospodarowali" go bowiem zabugole. Na temat "szacunku" przybyszów ze wschodu do śląskiego dziedzictwa mówić chyba nie trzeba, oto efekty:
http://starostwo.gliwice....abytki/to10.jpg (w tle widać jeden ze spichlerzy, zespół towarzyszących budynków gospodarczych zachował się bowiem ze względów praktycznych w lepszym stanie niż sam dwór...)

Los wielu zdewastowanych śląskich zabytków stał się także udziałem pałacu Paczyńskich w Bycinie. Nie można się nawet do niego zbliżyć od strony "dziedzińca", od strony drogi straszy tablicami ostrzegawczymi "Zakaz wstepu. Grozi wypadkiem" i oknami zabitymi dechami. Byłem w Bycinie osobiście, więc wpierw moje "nastrojowe" fotki:
http://img152.imageshack....p8312260ge5.jpg
http://img149.imageshack....p8312254iz6.jpg (portal z herbem Paczyńskich - stan na wrzesień 2008)
Chyba więcej o stopniu spustoszenia mówią te zdjęcia: http://dreamertg.blogspot...-w-bycinie.html (najlepiej powiększyć). Można sobie przy okazji poszerzyć wiedzę na temat roli rodu w dziejach Górnego Śląska

Komunistyczne władze urządziły w pałacu "przechowalnię" goroli, pełnił rolę hotelu dla chłoporobotników... "Troska" mieszkańców, dopełniła jego dewastacji. Mógł go jednak spotkać jeszcze gorszy los, nie ma więc co narzekać
Nawet te nędzne resztki, świadczą o wysokiej klasie budowli (zbudowany w 1700 roku na planie litery "L", z arkadowymi krużgankami, pałacową kaplicą św. Trójcy i nieistniejącymi już dziś pawilonami, budynkami gospodarczymi był budowlą o klasie Pszczyny). Z obiektów przypałacowych zachowała się jedynie... owczarnia i figura św. Floriana, która stała ongiś na dziedzińcu, lecz po pożarze wyrzucono ją za karę na miejsce przy drodze, obok pałacu. Z dawnego parku pałacowego pozostało nawet kilka drzew...
Lech nie boi się degradacji z Ekstraklasy
W poniedziałek w ręce policji wpadła kolejna osoba podejrzana o korupcję. Zbigniew W. miał podobno w przeszłości ustawiać wyniki meczów Lecha Poznań. Jednak prawnik "Kolejorza", a jednocześnie członek zarządu PZPN Jacek Masiota jest pewien, że jego klub nie musi obawiać się karny np. degradacji lub odebrania punktów w związku z zatrzymaniem i postawieniem zarzutów korupcyjnych byłemu piłkarzowi tego klubu.
KKS Lech Poznań nie jest następcą prawnym stowarzyszenia WKP Lech Poznań i w związku z tym nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności prawnej z tytułu przewinień dyscyplinarnych popełnionych przez stowarzyszenie WKP Lech Poznań - oświadczył Masiota.
Dzisiejszy Lech to efekt przejęcia nazwy, barw i tradycji "starego" Lecha przez Amikę Wronki w 2006 r.
W środę wrocławska prokuratura postawiła trzy zarzuty korupcyjne byłemu piłkarzowi Kolejorza (obecnie Śląsk Wrocław) Zbigniewowi W. Prawdopodobnie chodzi o sprawę ustawiania meczów ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki w sezonie 2003/2004.
"Pamiętam ten mecz doskonale. Strasznie wkurzał mnie wtedy sędzia, który pozwolił rywalom kopać naszych. A my mieliśmy w perspektywie superważny mecz w finale Pucharu Polski z Legią. Czy przypuszczałem, że mój piłkarz mógł sprzedać mecz? Nie, skądże. K..., taka historia, przecież Zbyszek to taki fajny facet" - powiedział "Gazecie Wyborczej" były trener Lecha Czesław Michniewicz.
To właśnie mecz Świtu z Lechem (1:0) rozegrany w maju 2004 roku znalazł się m.in. w kręgu podejrzeń wrocławskich śledczych.
"Gazeta Wyborcza"
NA DZIŚ LECH TO AMICA, ALE JAK DOBIORĄ SIE DO DUPY AMICE TO CO POWIEDZĄ DZIAŁACZE Z POZNANIA?
No teraz po dwóch postach- mały komentarz
W temacie jakie kluby lubicie szanujecie poza zgodami i ukladowcem -- wypisujecie Lech.
Przypominam, że możecie lubić szanować Amicę Poznań której kibicują kibice Lecha lub lubić szanować kibiców Lecha którzy kibicują Amice Poznań. DLA MNIE Obydwa rozwiązania sąniezrozumiałe, ale to wasza sprawa. Lubić szanować kogoś kto w imię pieniążków sprzedaje swoją historię, klub, herb ? Na drugim końcu tego postępowania widać kibiców z charakterem - Zawisza, Śląsk.
Zaczną się problemy z degradacją, skończy się kasa na oprawy to i kibicenet przestaną zachwycać się sprzedawczykami.
STRASZNY DWoR ZAPRASZA NA:
"ARYTMIA"


KRZYSZTOF AWLAS info:

Sam o sobie: Percepcja dzwiekow zajmuje sie od zawsze, reprodukcja od kilku lat, a sklejaniem od niedawna. Od czasow mniej wiecej slynnego festiwalu na Woodstock robie to za pomoca wlasnych receptorow, a dzieki nosnikom dzwieku muzyczny swiat dla mnie rozpoczyna sie o kolejne dziesiec lat wczesniej,kiedy to Miles Davies wydal plyte "Kind of Blue" a John Coltrane slynne "Giant Steps". Moja kora mozgowa wchlonela wyprodukowane od tego czasu septymy zmniejszone w niebezpiecznych dla zdrowia ilosciach. Do tego receptory wzrokowe zaslepione zostaly kolorowymi obrazkami wielkosci 12 cali, glownie z motywami radosnych muzykow w rozszerzanych spodniach z rozpietymi torsami i dlugich bokobrodach czy dlugonogich pan w grubych makijazach i wydekoltowanych, przezroczystych sukniach, nieco perwersyjnie zerkajacych na wlasciciela obrazka.
Z czasem, gdy regal zaczal uginac sie od obrazkow wypelnionych winylowymi kolkami z dziurka a septymy zmniejszone wyparte zostaly brzmieniem gitar wah-wah i pianie Rhodesa a te z kolei syntetyczna perkusja grajaca beznamietnie rytm 4/4, zauwazylem, ze glownie mlode nieuksztaltowane jeszcze muzycznie umysly doskonale reaguja ruchem na podawane im w rownym tempie rozmaite rytmy. Od tego czasu prowadze badania nad mozliwosciami ruchowymi odbiorcow reprodukujac wytworzone w roznym czasie i okolicznosciach dzwieki, bazujace na prostym rytmie.
W celach badawczych, sprawdzajac granice wytrzymalosci, uwielbiam tez znecac sie nad swoimi obiektami eksperymentow, podajac im maksymalnie duze ilosci zawilych i polamanych rytmow, aby wybic ich z monotonnej ekstazy. Tutaj nieocenione okazuja sie komputerowo generowane, bity z Zachodniego Londynu, niemozliwe do powtorzenia przez zywego perkusiste oraz do zobrazowania za pomoca ruchu przez malo wprawne obiekty moich badan.
Jednak podczas takich momentow, spomiedzy polamanych dzwiekow pojawia sie zwykle uduchowiony glos Bembe Segue, Colonela Reda czy brzmienie klawiszy Kaidi Tathama przywolujace feeling Herbie Hancocka zapakowany w kosmiczne obrazki 12 calowe z lat siedemdziesiatych i dokonania Pharaoha Sandersa, San-Ry czy wielu innych mistykow jazzu a wtedy prowadzacy badania zwykle traci kontrole nad eksperymentem i oddala sie w najmniej spodziewanych kierunkach podajac badanym zabojczo geste dawki samby nastepujace po miekkich rytmach disco, aby w koncu dotrzec do miejsca z najbardziej zakurzonymi, najpiekniejszymi perelkami soulowymi. Wyniki eksperymentu gina oczywiscie w poszukiwaniu najpiekniejszego dzwieku i badania musze zaczynac od nowa.

Muzyka: afrolatinobrazil

start: 21:30
tax: do 21.30 - free,
do 23:00 - 7PLN,
pozniej 10 PLN
Obrazek:

Imię postaci: Gustavo Tylerion, ale woli gdy nazywa się go Crisis
Klasa i Rasa: Człowiek/arystokrata, wojownik zbrojny
Historia postaci:
Gustavo Tylerion, czy jak sam człowiek woli, Crisis pochodzi z rodziny wysoko postawionej w świecie. Ród Tylerionów jest od lat uznawany jednym z najszlachetniejszych wśród ludzi. Rodzice Gustava przez całe życie byli dyplomatami, ale w razie potrzeby umieli chwycić za broń. Ojciec Gustava, Walerion po swoim ojcu odziedziczył piękny dworek na przedmieściach Irios, który był prezentem od tamtejszego władcy. Walerion poślubił kobietę, której nie znał, jest ona także ze szlachty, och małżeństwo zostało zaaranżowane z pobudek dyplomatycznych. Walerion nigdy nie kochał Rianny, ale szanował ją i traktował najlepiej jak potrafi. W końcu kobieta wydała na świat syna, które nazwała (co się stało przekleństwem dziecka) Gustavo. Chłopiec już od początku życia był wychowywany na dyplomatę. W wieku 13 lat Gustavo zakończył naukę i zaczął przejawiać umiejętności czysto dyplomatyczne, a także zaczął rozumieć psychikę innych istot, stał się specjalistą z psychologii. W wieku 14 lat Crisis stracił rodziców w pomniejszej bitwie, odziedziczył po nich długi miecz, tarczę oraz zbroję płytową żelazną w wygrawerowanym herbem rodu, oraz długi róg bojowy. Wychowywaniem chłopca zajął się oficer z armii, zwał się Harmind. Harmind nauczył dziedzica rodu jeździć konno, a także nauczył go jak walczyć mieczem oraz posługiwać się tarczą. Gustavo, gdy miał 20 lat był świadkiem śmierci mentora, Harmind zginął przecięty na pół przez miecz demona, którego imienia nigdy nie poznał. Gustavo Tylerion od tej chwili zaczął normalne życie, zamieszkuje teraz dworek nieopodal Irios razem ze służbą oraz koniem Savidem. Gustavo Tylerion teraz poszukuje żony, żeby ród Tylerionów nie upadł.

Cechy i charakter:
Wady: zamknięty w sobie, nieufny, czasem arogancki, samolubny
Zalety: inteligentny, honorowy, lojalny

Umiejętności:
- Dyplomacja
- Psychologia
- Jeździectwo konne
- Walka mieczem
- Posługiwanie się tarczą

Postacie trzecie:
- Pokojówka Hanna (młoda, ładna, ponętna, atrakcyjna )
- Lokaj Rupert (starzec, który służy rodowi Tylerion przez całe życie)
- Koń Savid

Majątek:
- Dworek rodu Tylerion (składa się na niego, własny plac treningowy, stajnia, rezydencja z wieloma pokojami oraz pięknymi meblami, a przy kominku w salonie wiszą obrazy wszystkich członków rodu)

Podręczny:
- Długi miecz żelazny
- Duża tarcza żelazna
- Pełna zbroja płytowa żelazna
- 500 sztuk złota
- Zielony płaszcz
- Róg bojowy

ZAAKCEPTOWANE

Mój ojciec był mistrzem miecza a matka czarodziejką. W czasie zawieruchy zamordował ich czarny rycerz, a ja wszystko oglądałem spod stołu. Zapamiętałem tylko herb: półksiężyc. Potem, jako dzieciak trafiłem na dwór księcia, gdzie dorastałem. Miałem romans z piękną Filomeną, a od ołtarza uciekłem przyłączając się do rozwydrzonych najemników biorących udział w wojnach północnych. (...) itp. itd.



Lol...Stary...Jeśli tylko na tyle Ciebie stać, to rzeczywiście nie ma najmniejszego sensu bawić się w życiorys A dlaczego by nie:

"Moja rodzina żyje tu i tu z uprawy roli, rodzeństwo tu i tam...W życiu zajmowałem się tym i tym, odwiedziłem takie i takie miasta, przyjaciół mam tu i tu, a tam lepiej nie wracać jeśli nie chcę stracić głowy...Lubię to, nie cierpię tego, boję się owego...."

Dlaczego zawsze rodzina musi być zarżnięta przez jakiegoś fanatyka a postać musi żyć zemstą? Dlaczego nie może mieć normalnie funkcjonującej rodziny? Jeśli masz takie podejście, to fakt. Życiorys nie ma sensu bo za każdym razem będzie taki sam

Dla mnie postać która pojawia się bez żadnej przeszłości- przeszłości po prostu nie ma Nie wiem- amnezja, magiczny format pamięci- wszystko 1. Nie ma przyjaciół, nie zna miast, nic. No bo jak, skąd. Oczywiście nie musi tego opisywać, może opowiedzieć. Ale niech coś wie o tej swojej postaci, i niech to się trzyma kupy.

Zresztą, życiorys/ historia to nie forma przymusu. Moi gracze bardzo szybko sami opracowują sobie takowe "pomoce" bo to bardzo fajnie procentuje na sesjach. Btw...Mam "na stanie" około 35 historii postaci z okresu ok. 8 lat. Believe it or not...żadna się nie powtarza Może masz mało kreatywnych graczy, którzy tworzą "powtarzajace się do bólu (te same schematy i motywy) życiorysy" (no offense of course)

A co do pomysłów na scenariusze...Odkąd prowadzę (jakieś 13 lat) nie miałem gotowego scenariusza...Zawsze improwizacja. Nie mówię, że to lepsze niż gotowiec. Ale z całą pewnością nie potrzebuję życiorysu by zawiązać sesję

btw, IMHO temat na dyskusję bardzo ciekawy. Jestem otwarty na dalsze argumenty
WARCINO-wieś wśród lasów Wysoczyzny Polanowskiej.Pierwszy raz wymieniona w liście lennym Henryka Zitzewitza w 1485r.,pozostała w rękach tej rodziny do 1736r.Następnie właścicielami była rodzina Blumenthalów.W 1867r.majątek w Warcinie nabył od Wernera Edwarda von Blumenthal,premier i minister spraw zagranicznych Prus Otto von Bismarck,późniejszy(od 1871r.)kanclerz zjednoczonych Niemiec.Stary dwór został przez nowego właściciela przebudowany.Od południa dostawiono nowy budynek w stylu neorenesansu,rozebrano oba skrzydła boczne,a w miejsce wschodniego wzniesiono nowe murowane.W tym stanie pałac przetrwał do dziś.Najstarszą i główną jego częścią jest XVII-wieczny dwór,którego wnętrza i elewacje zostały zmienione w czasie przebudów w XIX i XX w.Prostopadle przylega do niego skrzydło wschodnie z wieżą,dobudowane na przeł.XIX iXXw.W skrzydle tym zachowała się klatka schodowa z marmurowanymi schodami i kaflowymi piecami(jeden z nich m.in.z herbem Bismarcków).Od południa przylega skrzydło neorenesansowe,ukończone w 1874r.w którym zachował się wystrój i częściowe wyposażenie gabinetu Otto von Bismarcka-drewniany belkowy strop,płycinowa boazeria,parkiet,ozdobne drzwi,ceramiczny kominek,szafa i kredens.W elewacji tego skrzydła warto zwrócić uwagę na brązową płytę z 1893r.przedstawiającą ulubionego konia kanclerza.Początkowo kanclerz przyjeżdżał do Warcina jedynie na krótkie pobyty.Po dymisji w 1890r.zamieszkał na stałe.Po jego śmierci w 1898 majątek przejął jego syn Wilhelm,a następnie wnuk Wilhelm Mikołaj,który władał majątkiem do II wojny światowej.Pałac otacza rozległy (ok.100ha)park krajobrazowy ze stawem i wznoszącymi się ponad nim tarasami ogrodowymi.W parku jeszcze po wojnie znajdowały się dwie kaplice grobowe rodzin Blumenthalów i Bismarcków.Po tej drudiej pozostały fragmenty fundamentów i trzy płyty nagrobne:syna kanclerza,hrabiego Wilhelma,jego żony Sybilli Maliny i ich syna Wilhelma Mikołaja.Z budynków gospodarczych dawnego majątku przetrwała zaniedbana stajnia szachulcowa z końca XVIIIw.z wieżyczką i portykiem wspartym na czterech kolumnach.Obecnie w pałacu mieści się technikum leśne.
Trochę czasu już minęło, ale chciałbym napisać krótką relacje z tego meczu, bo uwieńczenie roku 2007 okazało się jak najbardziej udane. Żeby nie być gołosłownym dorzucam kilka fotek.

Mławianka - Legionovia 1:1
Mecz dla niektórych z nas rozpoczął się już jakiś czas wcześniej. Plakaty, nakręcanie ludzi itp przyniosło efekt. Przed meczem, pod kasami mławskiego stadionu zgromadziło się ok 130 najbardziej fanatycznych kibiców Mławianki. Wejście na stadion całej grupy trwa chwilę czasu, bo ochrona coniektóre osoby sprawdza skrupulatniej. Ostatecznie na sektorze "Mława" stawia się ok 150 osób (w tym gościnnie 4 kibiców Mazura Pisz, oraz przedstawiciele wszystkich Fan-clubów z poza miasta i ludzie, którzy z przyczyn życiowych wyjechali z Mławy do takich miast jak Warszawa, Białystok, czy Toruń). Na płocie wieszamy dwie flagi - "Fanatycy Mławianki" i "M". Doping prowadzony jest już sporo przed meczem, a przy jego prowadzeniu pomaga spikier, który często zarzucał "Kto wygra mecz?!". Kilka minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego pojawiają się goście w liczbie 30 osób (w tym ich sztamy - Świt Nowy Dwór i Delta Warszawa). Ich doping słabo słyszalny. My tego dnia prowadzimy dobry, momentami bardzo dobry doping. Z oprawy prezentujemy foliową sektorówkę - herb, rzucamy serpentyny i biało-zielone konfetti, odpalamy parę sztuk wulkaników i ok 20 rac na dwie raty. W przerwie spotkania kibice Legionovii dzwonią z propozycją spotkania po meczu w liczbie po 25 osób. My na to przystajemy. Po meczu jedziemy za nimi aż do Glinojecka, niestety goście po zobaczeniu naszej ekipy wsiadają w autokar i odjeżdżają w dalszą drogę.

Na sam koniec dnia, do późnych godzin gościmy fanów Mazura Pisz, którzy nas wspierali. Dziękujemy za wsparcie Mazurowi Pisz, oraz wszystkim tym co byli! Oby więcej takich meczów!




FILMIKI
http://youtube.com/watch?v=UIt97xyDjvo
http://youtube.com/watch?v=aQh8_nswlIk
http://youtube.com/watch?v=4JE0DW-eJ0k
A mogę ja też? Oto moja postać:

Imię i nazwisko: Rafał Wolski
Płeć: Mężczyzna
Herb: Ślepowron
Pochodzenie: szlacheckie
Stan: zwykła szlachta
Narodowość: Korona Polska(gdyby ktoś się pytał tak nazywano ziemie rdzennie polskie)
Historia: Rafał urodził się w środkowej części Korony(teraz południowo-wschodni kraniec Polski), od małego uczony walki przez ojca, jak i obycia przez matkę, dzięki czemu nie tylko czyta i pisze po polsku, ale zna kilka łacińskich słówek. Kiedy miał niecałe 16 lat, dworek jego rodziców został ograbiony i spalony. Jedynie on z rodziny przeżył pożar, bo akurat wtedy matka wysłała go z zaproszeniem do przyjaciółki, która właśnie przybywała u rodziny w niedalekim Krośnie. Gdy wrócił następnego dnia wczesnym rankiem zastał jedynie zwęglone ruiny dworku i ciała rodziców i siostry. Zbójcom poprzysiągł zemstę. Odszukał konia ze stajni rodziców i wyruszył do Jarosławia, aby przy tam przy dworze Lubomirskich dorastać. Rodzice Rafała byli zaprzyjaźnieni z magnacką rodziną, gdyż pradziad Rafała uratował raz życie potomkowi magnackiego rodu w czasie jednej bitew. Stąd też udzielono mu tam pomocy w potrzebie. Gdy Rafał dorósł zaciągnął się do wojska, dzięki czemu nie narzeka brak czerwonych złotych w sakiewce.
Charakter: Najpierw myśli, potem działa, nie podejmuje decyzji pochopnie, mało porywczy, ma poczucie sprawiedliwości, uczciwy, potrafi słuchać, ale rzadko kieruje się radami innych, nieufny wobec świata i ludzi, by zasłużyć na jego zaufanie trzeba się nieźle postarać, ma poczucie humoru, czasami trochę sarkastyczne.
Wzrost: ok. 185 cm
Waga: szczupły
Kolor oczu: zielone
Kolor włosów: kruczoczarne
Cechy szczególne: znamię na prawej łopatce, po bliźnie na brzuchu i głowie, tuż nad prawym uchem, do karku

Salomonie, tylko mam nadzieję, że RPG wkrótce ruszy, bo może Rafał wydaje się być cierpliwym mężczyzną, o tyle ja jestem mniej cierpliwa...
Yyy.. eee.. no. Pisałam to z kumpelą w autokarze xD Ja słowo, ona słowo itd

"Gwiazda Bizonopierzna"

Dawno temu w odległej rurze bytowały żaby. Jedna w długiej hibernacjipróbowała pożreć ser, który nie tryskał optymizmem. Kiedy druga ubrała czerwony rogalik na psi rozum, rozbłysła gwiazda betlejemska. Gwiazda zwymiotowała prosto gromadę iskier, centralnie w chmurę bizonów. Bizon wyszorował toaletę żabami, ponieważ była pełna świerszczy, które dyskutowały o zawiłościach słońskiej natury.
Nagle ktoś zbombardował autostradę im Burczymuchy Śmiałego tonami filiżanek. Żaby pomyślały o końcu śniadania, które nawet w nocy przygotowały. Straszliwy myszol gwizdnął przysięgę Stefana Liżąco-Ssącego. Móchówka zwiała w stronę południową, gdzie pływał bizon pokryty
ółtym pierzem, zanurzony w filiżankach. Zewsząd nadciągnęły oddziały niemców ubranych w afrykańskie korale, strzelające kokosami. Stary hetman herbu "ich" przygotowywał skok na dworek położony na skraju plaży. Należał do żaby chwilowo niedysponowanej iruniący dach pachniał świeżym rosołem.
Kura mieszkająca w oczyszczalni dachu grała z Beatlesami na dudach. Nagle rura wypluła kosmatą głowę jeża wyglądającego przez okno myślejące o złotych kapslach. Świerszcze zatańczyły polkę na widok kury w ciąży z indykiem. Urządzono festiwal na cześć zgnitych procentów, które balowały z bizonem w tramwaju. Gwiazda przerwała sznur samochodów, zrzucając z samolotu kupę żaby i roztrzaskując kopalnię płaszczy wenusjańskich.

Morał: Każdy kot kocha bizona w różach.

To tylko w połowie moje dzieło! Tzn co drugie słowo xD
1
Do JotDe

Może czytałeś opracowania 1945-1989 . Niektórzy historycy z tamtych lat pisali tak jakby nic wcześniej nie było, a życie państwa powstało po 1945 roku. (o państwie katolickim z tyloma kapliczkami, kościołami i dobrze prosperującym lepiej było zapomnieć)

Bez złośliwości zalecam Ci lekturę wartościową,pisaną przez profesorów "Tożsamość Warmii " ( L.W 2005) Rozdział 8 s. 90-94 System, społeczeństwo i gospodarka Warmii.(podparte Achremczyk S. 2001) mówi ci coś to nazwisko ? 11 zł niedroga sporo ciekawych rzeczy, szczególnie strona 93 dot. tematu sporu.

Dowiedz po co była sala Wielkiego Refektarza w zamku i przypomnij sobie definicję państwa. O herbach Biskupstwa i L.W chyba coś wiesz.
Ciekawe czy zrozumiesz ?

Dwór na Zamku Wawelskim też żył swoim życiem codziennym, ale czy w związku z tym można powiedzieć, ze nie miał wpływu na życie w Polsce i Krakowie?
Twoje rozumowanie na temat znikania zamku. Przypomina szukanie w tyłku mózgu. Trochę poczytaj,jeszcze co nieco zostanie,porównaj Ornetę i zabierz im ratusz. (patrz przyroda inne zabytki)
Zamek stoi 607 lat i czas go wykorzystać ! Tego dotyczy forum.
Ludziska napiszcie czy zamek jest wykorzystany ?

A Ty zamiast leźć pod górkę rzuć jakiś pomysł. Jak ci się nie podoba brykaj koziołku na forum wiecznie niezadowolonych.
5/ "Został on zbudowany na przełomie XIV i XV wieku. Został zniszczony w średniowieczu. Zachowały się fragmenty ścian " - Zamek w Wojcieszowie
6/ "Na zachód od Wojcieszowa, ukryte w lasach, znajdują się ruiny obronnego zamku, zbudowanego z piaskowca pochodzącego z góry, na której stoi. Do dziś zachowały się jedynie resztki murów ścian i wieży. Z uwagi na jego położenie można przypuszczać, że była to średniowieczna górska strażnica." wwwwojcieszow.portal

7/ Napis przy ruinach "WOJCIESZóW RUINY ZAMKU Z XIV - XV W"

8/I jeszcze legenda towarzysząca ruinom:
"Średniowieczny zamek w Wojcieszowie znajduje się poza miejscowością, przy drodze wiodącej wzdłuż torów kolejowych na wzniesieniu Młyńca. Nie znamy żadnych faktów z dziejów budowy zamku, a tym bardziej daty jego powstania. Historia zamku związana jest z legendą o powstaniu Wojcieszowa. Według niej namiestnik Bolesława Krzywoustego na Dolnym Śląsku Piotr Włost herbu Łabędź wysłał nad Kaczawę grupę księży i mnichów, by resztki pogan wierzących w Peruna, Zywię, Welesa, Fliusa i innych bogów na łono kościoła katolickiego sprowadzić. Do obrony tej wyprawy wyznaczono rycerza Wojciesza Paszowica, dodając mu 40-stu zbrojnych. Wojciesz (od jego imienia powstała nazwa miejscowości) w XIII wieku buduje kasztel na planie kwadratu. W 1367 roku w Wojcieszowie znajduje się już dwór obronny otoczony kamiennym murem, wieżami (wyższa wieża nazywała się wieżą Głodową) z fosą, bramą i mostem zwodzonym. W czasie wojen husycko-niemieckich, husyci w 1426 roku zajmowali Śląsk i wtedy Wojcieszów został splądrowany i dotknięty pożarem. Zamek zostaje zniszczony....."
Jedno ze żródel podaje:"Możliwe,że był siedzibą rycerzy rozbójników.."
Na starym forum były piękne fotki tych ruin, z pewnością interesująco zilustrowałyby ten temat. Jak coś jeszcze macie dopisujcie, wiem że jeszcze powtarza się często "rycerski" i inne architektoniczne detale.

Gość 2 dnia Nie 0:45, 18 Lut 2007, w całości zmieniany 1 raz
W tym poście zamieszczać będę Wasze i moje propozycje...
Na koniec wszystkie poddamy głosowaniu.

Sie ma ankietki

1. Sparring - Ściągnięcie znanej drużyny do własnego królestwa na mecz sparringowy uświetniający jakąś imprezę czy też domóweczkę.
Któż nie chciałby dostać lania od Jastrzębia, Mlekpolu czy też Cimone Modena?

2. Organizacja turnieju towarzyskiego - Zapraszamy trzy zespoły do rozgrywek z DMV i nazywamy turniej np. o puchar miasta : Gdańska, Biskupca, Olsyna itp. lub inna dowolna lecz zaakceptowana przez Dwórka nazwa.
Możliwość połączenia, czyli zaproszenie dwoch drużyn z DMV i jednej z Polski lub świata...
Oczywiście wtedy wzrośnie koszt zaproszenia drużyny z "reala"...

3. Kupno piwa swoim zawodnikom - Twoi zawodnicy napiją się piwa i będą weselsi... yyy.... o szczegóły pytać Duendo

4. Sparring z reprezentacją DMV- Rozegrania sparringu przeciw najlepszym zawodnikom DMV... Reprezentację prowadzi selekcjoner który wcześniej zwyciężył w wyborach...[/b]

5. Logo - Umieszczenie logo w zakładce drużyny. Czym jest drużyna bez własnego herbu?

6. Stroje - Umieszczenie kompletu strojów w zakładce drużyny. Zawodnicy w czymś muszą grać...

7. Hymn - Umieszczenie linku do hymnu drużyny... PC Park - Klatka, Ich Troje - Keine Grenzen, Bartek Wrona - Ty jedna na milion... to mogą być Wasze hymny... Coś kibice nucić muszą by zagrzać ukochanych do boju...

8. Rezerwy - Stworzenie zesołu rezerw..., Drugi zespół grałby w niższej lidze ogrywając swoich zawodników w drodze do pierwszego składu...

9. Obozy - Obozy przygotowawcze, wpływające na morale, formę zawodników która także wpływa na postawę w spotkaniu i co za tym idzie końcowy wynik...

Czekam na Wasze propozycje co będzie można kupić za dwórki...
Jan Kochanowski

Jan Kochanowski, herbu Korwin (ur. 1530 w Sycynie koło Radomia, zm. 22 sierpnia 1584 w Lublinie) – wybitny poeta staropolski.

Pochodził ze szlacheckiej rodziny Kochanowskich, był synem Piotra Kochanowskiego, sędziego sandomierskiego i Anny Białaczowskiej.

Edukacja i podróże

Studia rozpoczął na Akademii Krakowskiej w 1544, zaś w latach 1551-1552 studiował w Królewcu, skąd wyjechał do Włoch, do Padwy. Na tamtejszym uniwersytecie zetknął się z takimi umysłami jak Francesco Robortelo, jak i ze studiującymi tam Polakami: Łukaszem Górnickim, Andrzejem Trzecieskim i Andrzejem Patrycym Nideckim. Studia, podróże i kontakty z uczonymi i humanistami dały Kochanowskiemu wiedzę filologiczną, humanistyczną oraz ogładę i wprawę literacką.

Pisał już we Włoszech drobne utwory po łacinie. W tamtym okresie powstała także pieśń Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary.

W latach 1555-1556 przebywał ponownie w Królewcu, by następnie w latach 1556-1559 odbyć dwie kolejne podróże do Włoch. Stamtąd drogą poprzez Francję (gdzie zetknął się z Ronsardem) i Niemcy wrócił już na stałe do Polski.

Działalność na polskich dworach

W kraju przebywał na dworach, m.in. Jana Firleja i biskupa Filipa Padniewskiego. Dzięki poparciu kanclerza Piotra Myszkowskiego dostał się na dwór Zygmunta Augusta, gdzie ok. 1564 r. mianowano go sekretarzem królewskim.

Służył królowi podczas burzliwych sejmów, zajmował się działaniami politycznymi, czego ślady widać w jego utworach. Oddał znaczne usługi w trakcie przygotowań do wyprawy na Moskwę w 1568 r.

Przy dworze Zygmunta II Augusta służył do 1574 r. Opisywał ważne dla Ojczyzny wydarzenia, w tym drugi hołd pruski księcia Albrechta II Fryderyka Hohenzollerna u stóp Zygmunta II Augusta, unię Korony i Litwy (1569).

Czarnolas

Z dworem Korony rozstał się po wyborze nowego króla Henryka Walezego i w 1574 r. osiedlił się na wsi w Czarnolesie. Po ślubie z Dorotą Podlodowską ok. 1574 r., Kochanowski spędził w Czarnolesie żywot ziemianina.

Po śmierci Zygmunta Augusta brał udział w sejmie elekcyjnym i zyskał łaski kanclerza Stefana Batorego, Jana Zamoyskiego. W tym okresie powstała Odprawa posłów greckich, a wkrótce po niej parafraza Psałterz Dawidów (1579), zaczerpnięta z Wulgaty. Największą pamięć zyskał dzięki Trenom, napisanym po śmierci córki, Orszulki Kochanowskiej.

Zmarł nagle z zawału mięśnia sercowego Lublinie 22 sierpnia 1584, a pochowany został w Zwoleniu, niedaleko którego leży Czarnolas.




Zawada – wieś na południu, kiedyś siedziba gromady. Na rozstajach dróg do Łapanowa i Wiśnicza piękny
w swoim architektonicznym kształcie dwór ( z dachem łamanym polskim i gankiem na dwóch kolumnach od zajazdu) jest wprawdzie zupełnie nowy, lecz został niezwykle starannie odtworzony w 1999 roku. Zrujnowany po 1945 roku obiekt należał w XIX wieku do Teodora Niwickiego, ze szlachty mazowieckiej. Przy dworze znakomicie utrzymany park z kilkudziesięcioma zabytkowymi drzewami – pomnikami przyrody. Niedawno otwarto tu ptaszarnię ptaków egzotycznych. W dawnych zabudowaniach podworskich znajdują się ekskluzywne apartamenty hotelowo – wypoczynkowe.

Opis herbu

Tarcza herbu dwudzielna. W górnym polu herb Korczak – W polu czerwonym trzy belki (bierzwiona) srebrne, ku dołowi stopniowo krótsze jedna od drugiej (Górzyński, 1992, s. 80). W dolnym polu błękitnym krzyż złoty z pięciu kwadratów złożony.

Uzasadnienie

Górne pole odnosi się do ostatnich właścicieli Zawady pp. Niwickich herbu Korczak. Na dolnym polu umieszczono motyw krzyża wziętego z XIX-wiecznej pieczęci wsi, której odcisk odnaleziono w Archiwum Miejskim w Bochni.

Prezentacja i historia wsi

Zawada (Wielka), wieś w powiecie bocheńskim, nad potokiem Polanką (dopływ Stradomki) Położona
w okolicy podgórskiej i lesistej, 5-6 km na zachód od Wiśnicza. Graniczy na północy z Nieprześnią, na zachodzie
z Sobolowem, na wschodzie z Nieszkowicami Wielkimi a na południu ma rozległe lasy. Należy do Parafii rzymsko-katolickiej w Pogwizdowie. Dawniej należała do parafii w Sobolowie. W 80-tych latach XIX wieku składała się z 34 domów i miała 177 mieszkańców katolików i 8 żydów. Posiadłość większa należała do Władysława Niwickiego i miała 170 mórg roli, łąk i lasów; posiadłość mniejsza 153 morgi. W roku 1581 była własnością Andrzeja Sziradzkiego, który płacił od 2 półłanków kmiecych (Sulimierski, 1880, T. 14, s. 470). Pierwsza wzmianka 1462 (Kiryk, s. 62). W parku znajduje się egzemplarz modrzewia polskiego o obwodzie pnia 270 cm.

źródło:http://www.bochnia-gmina.pl

Prawdopodobnie 27 stycznia w poniedzialek wybiore sie w podroz do Zagania
przez slask w nastepujacy sposob:

SKM 120 Wejherowo-Gdańsk 6.47 -7.57
OS 20130 Gdańsk - Laskowice 8.06 -9.58
OS 20320 Laskowice - Bydgoszcz 10.09 -10.58
OS 20334 Bydgoszcz - Inowrocław 12.05 -12.49



Polecam przed glownym wyjsciem z dworca w Ino budke z ciastkami - tanie sa i
BARDZO dobre :-)

OS 50140 Inowrocław - Zduńska Wola Karsznice 13.20 -15.57 G



Karsznice to malutka stacyjka, dwa-trzy perony, przejscia w poziomie torow.

OS 14436 Zduńska Wola Karsznice - Herby Nowe 16.00 -18.06 G



Herby - AFAIR [o ile nie myle z Herbami St.] to dosc duza stacja, kladka nad
torami, na szczescie pociagi nie powinny byc oddalone [chyba na sasiednich
peronach]

OS   7438 Herby Nowe - Katowice 18.10 -19.57 G
tutaj konczy sie pierwszy etap podrozy trwajacej bagatela 13h 10min :) i juz
pierwsze pytania :
- czy te wszystkie pociag G-day kursuja?



Jak na razie - tak. Ale nie wiadomo co dalej, kroi sie strajk...

- zupelnie nie znam dworcow (udaje sie w dziewicze rejony) i nie wiem jak
wygladaja dworce w Herbach i Karsznicach a jest tam malo czasu na przesiadki
:)



Nie bedzie problemu, IMHO. Na wszelki wypadek zglaszaj konduktorom przesiadke
przy kontroli biletow...

Z katowic mam pociag o 23.06 (Krakow - Postdam), wiec mam troche czasu (3
godziny) - co mozna ciekawego przez tyle czasu o tej porze robic
(niekoniecznie kolejowego), moze jakies jedzonko tanio i dobrze zjesc?



Jak najszybciej wyjechac z Katowic!!! Najlepiej w ogole sie do nich nie
zblizac - nie wiem czy bylaby przesiadka w Chorzowie Batorym, nie mam cegly
pod reka.

W Gliwicach jest na dworcu maly bar, w ktorym maja tanie zupy, tanie [1,80] i
baaardzo dobre. Sam bar jest schludny i czysty. Rowniez w Bytomiu jest bar na
dworcu, bardzo tani,bo dotowany, ale juz znacznie mniej przyjemny niz w
Gliwicach [aczkolwiek taki zly to on nie jest].

W Kedzierzynie chyba nic nie ma godnego polecenia, AFAIR...

Generalnie Katowice sa wyjatkowo nieprzyjemne, mnostwo podejrzanych osobnikow
i grupek roznych lapsow, brud, smrod, ubostwo. Jesli juz bedziesz musial tam
czekac, to idz do baru, zamow herbate w bialym kubku i tam siedz. Nigdy
niczego innego tam nie zamawialem...

Podroz zakoncze w Zaganiu 4.43 i szybko pojde spac do babuszki :)

Czy w zwiazku z taka podroza musze kupowac bilet Wejherowo-Katowice OS, i
KAtowice-Zagan POSP? Czy moge to kupic na jednym blankiecie bez placenia
haraczow 60% za okrezna trase?



Niestety musisz policzyc kilometry, czy wpadasz w haracz czy nie... Natomiast
nie musisz kupowac 2 biletow tylko dlatego,ze jedziesz do Katowic osobowym a
dalej pospiesznym. [no,chyba ze jestes nauczycielem 8-)]

Pozdrowienia
Kiefer

Witam !!!

Gazeta Wyborcza w Częstochowie

Nowy rozkład PKP od niedzieli

Gliwiczanin, Częstochowianin, Jaćwing, Karlik - to nowe nazwy, ale
niekoniecznie nowych pociągów. W rozkładzie jazdy PKP, który wchodzi w życie
niedzielę, są jednak zmiany nie tylko kosmetyczne.
Na linii do Katowic przybędą dwa pociągi przyspieszone - przy tym oba dotrą
aż do Bielska-Białej. O godz. 8.12 odjedzie Soła (zastąpi pospiesznego
Reymonta, a zysk jest w postaci tańszej, bo osobowej taryfy) zaś o 15.17
Częstochowianin. "Stare" pociągi przyspieszone na Śląsk otrzymają nazwy
Zagłoba, Gliwiczanin i Karlik.

Wreszcie poprawi się połączenie z Warszawą: prócz uruchomionego parę tygodni
temu Kordeckiego przez słynną Włoszczową Północną, przybędą kolejne dwa
pociągi. Odjazdy do stolicy: 5.05 (pon.-pt., przez Włoszczową), 5.46
(pon.-pt.), 7.46, 9.46, 11.46, 14.46 (niedz.), 16.46, 18.46. Dla części
pociągów Warszawa będzie stacją pośrednią, bo docelowe to: Olsztyn (pociąg
Kormoran), Suwałki (Jaćwing), Białystok (Narew - jeździła już w starym
rozkładzie).

Na linii do Łodzi zmiany są minutowe - z tym że wydłużono trasę jednego z
pociągów i zamiast do Bydgoszczy dotrze do Gdyni. Zyskamy nowy pociąg do
Wrocławia, będą więc trzy: o 9.01, 15.24 (ze Stradomia) i 18.01. Wprost
sensacyjnie brzmi z kolei informacja o pociągu Cegielski, dzięki któremu
zyskamy bezpośrednie połączenie z Poznaniem (16.30) oraz kolejne z Krakowem
(13.10). Pociąg jedzie aż do Przemyśla.

Układ połączeń wakacyjnych nie zmieni się, a nowością będą wagony do Kudowy
podłączane w sezonie letnim i zimowym do nocnego pociągu Karkonosze,
jadącego do Jeleniej Góry.

Ciecia też są

A teraz złe informacje: zlikwidowano pociąg nocny Lublin - Jelenia Góra. Do
Chorzewa Siemkowic z pięciu kursów ostały się tylko dwa: oba po południu (w
odwrotną stronę rano). Za to na magistrali węglowej Herby - Siemkowice -
Zduńska Wola nie będzie ani jednego pociągu osobowego! Miłośnicy komunikacji
już szykują aparaty, by sfotografować dziś ostatni skład, mijający Wręczycę
i Kłobuck.

Marazm w Lublińcu

Lubliniec z roku na rok tracił kolejne połączenia: najpierw na inną trasę
przeniesiono część pociągów Warszawa - Wrocław, rok temu wszystkie relacji
Katowice - Poznań. Najnowszy rozkład ma jedną "jaskółkę": nowy pociąg
Wrocław - Warszawa - Suwałki. Odjazd do stolicy (9) jest jednak zbyt późny,
by załatwić tam swoje sprawy i wrócić do Lublińca na wieczór.

Zmiany także w PKS-ie

Od poniedziałku PKS uruchamia nową linię do Kłobucka-Zagórza przez
Szarlejkę, Kalej, Wręczycę, Grodzisko. Wyjazd z dworca w Częstochowie o
godz: 7.40, 9.30, 14, 15.30 (w dni nauki szkolnej). Odjazdy z Zagórza: 6.45,
8.30, 10.20, 14.45.

Nowy rozkład jazdy w "Gazecie" - w poniedziałek 11 grudnia przyjazdy na
częstochowskie dworce PKP, we wtorek - odjazdy.

Pozdrawiam

LiGhTeR

XoNoX - Ga, admin, Świt Nowy Dwór Mazowiecki
despi -
domin - Ga, mało widoczny
Dzako - IFC panthers, rezygnacja
gsg - Applauz?
janiman - Rzeźnik z Poznania
junior82 - Ga, Częstochowa
mareek - And I'll tell you how to say "Paszczaki"? or something like that
mundek - Ga, im dłużej znam, tym bardzeij go doceniam
tomas27 - Białystok, MIŁY |pdk|
Vega85 - Ultramarines
dziora -
krisow - Organizator PP
Pawel82 - terrorist
kibic_wisly -
mag_kb -
marjanos - Lurync Ruzicki
RamzesS -
rogal71 - LK, Fugazi
zninking - marcingol, ambitny, 3 razy od nowa zaczynać
artek -
Cap0ne - posłał mi ostrzeżenia za kur** mimo moich tłumaczeń, że winien był to uznać za kurka
Gambol -
Maniek -
SwenG - 10 kulowy kozacki keeper
Zakrzak - FC Upadek chyba, z piexem w ldize neigdys
MarcinGol - zninking
spiochuguru - repra, przyszlosc polskiego MZ
sekrecik -
pirania - asystent
sebleg - tylko GKS!!!
piotr_54 -
kac89 - On2
macio87 - Bayern?
Jarqa -
mk89 -
bejrut3 -
siedla -
Piotrek88 - napastnicy 6 shoot?
gruszka04 -
przestrzal - kocha angelike, odpadlem z nim w moim pierwszym PP
mateuik - Myha
tomex24 - wombaty
hks - hok
Filippo - spirit of coś tam, jak mozna kiblowac w 5div?
McDaniel - antydysortografik
shadoek9 -
Srolmops - zielony pomidor
Krotki_LEGIA - no comment
mmisiek - ban
bybas -
zikus_14 - mysli ze umie robic herby
Podlewa - polewa, wieczny 6 ligowiec?
majas17 -
rzepak -
pawelpiex - wygrał ze mna keidys 8:1
marcio-87 - bayern?
dresiu - 21cm w bicepsie?
maras256 - stały bywales
pietrek -
gilek -
KrzysiekBialy - 16:0 z piexem
himan-one -
Ughi - wiecnzy 5 ligowiec
sd6
Bochyn -
kuba_s -
xaos - chyba lubi chłopców, jak ja
rafi210 -
milesiu - łowca jeleni
jaceks - blue coś tam
karptychy - karpoo
sandergin -
tobibobi -
tombar -
kuruszi13 - legenda, oby nei spadl z div2
Zakwas - jak upic się wodą gazowaną?
groclinac - herby
mj5mpgk -
joshi -
rogergajowy -
aigimig -
doombringer -
michal51 - poznań
bbbaaarrr4 - kupielm od niego napadzierza, powinien grac wyzej niz div5
lukaszluck - jak morzna do holery takie blendy kufrde robic? kiedys moja pzyhika tego nie wytzyma
pumbus - dorothee
rafcio18 -
zmijewski -
lebcio13 -
wilhem -
lehoo -
tomala_23 - armia starych smokow
brayan7 -
beny30 -
nOcnY - monopolowy
Kirath -
pysior -
KloceK2004 -
Coyoto -
kasper_zakowicz - spike slask? staruchy w skladzie
lron -
kylas - kolega po fachu, jeden z senowniejszych kolesi na MZ
max-ik -
paker47 -
roju -
krolik -
pereszczak -
riken -
mariusz_rks -
danielw23 -
fristail -
iqo -
piekary72 - kozlowa gora
vortexteam -
gofer00 -
mcl1981 - chojrak, super stronka
Bolcio - RA, PKS
boher -
realowiec -
Jarek1945 - tępić błędy ort!
bks sowlany -
el-koperro -
bludek1 -
witus -
rockb0mer12 -
zkselana -
naib - super felietoniki
piko58 -
aolesins - fc timmy
pawel-w -
CmmT -
Melonex -
Matsujama -
misiekmk -
bugsbunny -
krys121 - przepraszam, homoseksualisto, ze nazwalem Cie pedalem
kendegregor - skonczyl, keidy byl u progu sukcesow
krzysiek88 -
tubi -
Zoltan1234 -
Vicek -
fallustain -
kiara -
stasiu_tychy -
pieprzu -
Koniak -
patrolino -
widzewek1981 - wzbudza moje zle skoajrzenia
Cers -
jacinho -
nc -
stykacz -
alexxf - barglow
cichy1983 -
Jarus2 -
pivko77 -
maradona16 -
piwko007 -
jarekx13 - powinien byl przeprosic krysa bo mial szanse wygrac cupa
gastol -
kacperek - grozna wozna
betonowy -
gregster -
tommi-one -
metallicafan - lamus, mysli ze majac literki jest fajny
mezs7 -
gbrl -
michalsg -
kubbusiek90 -
anthrax -
snemelk - fa
franek12 - 12 lat?
Sama niestety o tej wsi wiem niewiele, wiec chętnie dowiem się czegoś więcej http://www.kolbudy.gd.pl/...ml?dz=czapielsk Tutaj jest troszkę informacji:)

Czapielsk (niem. Adl. Gr. Czapielken, a także przez inne źródła zwane niem. Schaplitz) mylnie został nazwany Czapelsko, Czapielken był wsią typowo krzyżacką, której prawa lokacyjne nadano w 1330 r., a w pięć lat później wybudowano pierwszy kościół (ulicówka z kościołem na wzniesieniu). Wieś w tym okresie dzieliła się na trzy odrębne części (...)

W Czapielsku Krzyżacy posiadali swoją siedzibę, prawdopodobnie we wsi znajdował się również zamek. Pierwsza wzmianka, dotycząca wsi, pochodzi z 1323 r., kiedy to mistrz krzyżacki Fryderyk von Wildenberg - właściciel wsi, przekazał Czapielsk na własność, Wilhelmowi de Senicz. W 1570 r. właścicielem wsi zostaje Wilhelm Bąkowski. Według Mariana Biskupa w 2 poł. XVI wieku, 40 łanów terenu wsi, w tym 27 łanów folwarku, należało do W. Jachowskiego - szlachcica pochodzenia pomorskiego, herbu Ryś. Także inne źródła podają, że w 1570 roku właścicielem wsi był Wilhelm von Jatzkow czyli W. Jachowski. W tym czasie Czapielsk należał do dekanatu gdańskiego powiatu - okręgu gdańskiego, parafia katolicka znajdowała się we wsi.

W 1670 r. właścicielem wsi zostaje Krzysztof Borzewicz (Borzecki). Według kroniki Pręgowa pisanej przez proboszcza Brunona Lenke, w 1617 r., niemieccy Ojcowie Jezuici ze Starej Szkocji, odsprzedali całą posiadłość Christophowi Borzewiczowi za 31.000 polskich złotych guldenów. Informacje dotyczące tych czasów są sprzeczne, ponieważ kolejne źródła podają, że właściciel wsi Krzysztof Borzewicz sprzedał ją, w 1617 r., Jezuitom ze Starych Szkotów koło Gdańska. Według innych źródeł, w 1617 r., wioskę wraz z majątkiem wykupują księża Jezuici za 31 zł polskich. Jezuici założyli na tym terenie 9 nowych wsi, a przy kościele w Czapielsku utworzyli dom misyjny dla Kaszubów, zaś dla własnych potrzeb Jezuici wybudowali w majątku kaplicę.

W 1772 r. Jezuici musieli opuścić Czapielsk, w 1772 r. rezydował tu jako kapelan, ex Jezuita, Józef Brzeski. W XVIII wieku, po kasacie dóbr zakonu przez rząd pruski, powstały na miejscu majątku trzy gospodarstwa indywidualne, należące do skarbu państwa. W 1797 r. wieczystym dzierżawcą został Jan Dawid Johannot von Chagnian. Od 1798 r. właścicielem wsi był Henryk von den Goltz, od 1805 r. Jan H.K. von Duisburg, od 1809 r. Kornel Neumann, od 1816 r. Ernest Gabriel Peterschen i od 1822 r. Otto Albert E. Schonbeck.

Według statystyki ludności kaszubskiej, pod koniec XIX wieku, Czapielsk Mały i Wielki (Klein und Groß Czapielken) liczył ogółem 99 mieszkańców, w tym 21 katolików Kaszubów, 21 katolików Niemców i 57 ewangelików Niemców. Natomiast Czapielsk szlachecki (niem. Adelig Czapielken,) z przyległościami Helenenhof i Nowy Dwór, liczył ogółem 219 mieszkańców, w tym 107 katolików Kaszubów, 6 ewangelików Kaszubów, 2 katolików Polaków, 30 katolików Niemców i 74 ewangelików Niemców. W 1903 r. Czapielsk Wielki należał do pani Berthy Roggatz wraz z folwarkiem Nowy Dwór i Helenenhof (w tych latach Czapielsk podlegał pod pocztę w Kolbudach).

W 1912 roku właścicielem Czapielska Wielkiego, wraz z folwarkiem Helenenhof, był Jakob Zoellner. Czapielsk podlegał wówczas poczcie w Kolbudach, parafii katolickiej w Pręgowie i ewangelickiej w Przyjaźni (Rheinfeld). W 1922 r. gdy właścicielem majątku był Cymerman, nastąpiła całkowita parcelacja majątku. Ziemię sprzedano robotnikom, podwórze podzielono na połowę i wraz z zabudowaniami również sprzedano. Stronę północną kupił pan Horn wraz z 85 morgami ziemi, a stronę południową, również z 85 morgami ziemi, kupił von Duhren. Obaj na swoich ziemiach gospodarowali do 1945 r., kiedy to w ramach przesiedleń, zostali wywiezieni do Niemiec. Po wyzwoleniu stronę północną majątku objął pan Turowski (osiedleniec wojskowy), po nim zaś pan Domański, który przyjechał jako przesiedleniec. Stronę południową przekazano panu Szkutnikowi. Ze wszystkich obiektów należących do majątku zachowały się tylko dwa obiekty gospodarskie: dawana stajnia - obecnie zespół różnych pomieszczeń gospodarczych oraz budynek gospodarczy, mieszczący chlewnię, stajnię i oborę - obecnie zespół magazynowy. Do budowy obu tych obiektów przyczynili się prawdopodobnie księża Jezuici.

W 1965 r. rozebrany został zamek krzyżacki, w którym mieszkały siostry Urszulanki.

Gdyby chcieć odwiedzić wszystkie ciekawe miejsca znajdując sie po drodze pewnie do dzisiaj nie odjechalibyśmy dalej niż kilkanaście km od Bejsc dlatego założyliśmy,że w najbliższym czasie końca świata nie będzie i można coś odkładać na przyszły rok. Dlatego nie doczekały się naszej wizyty leżące po drodze Rachwałowice z drewnianym XVII- wiecznym kościołem i pozostałościami dworu oraz silnie związany z historią arian i będący przez pewien czas własnością Firlejów Rogów z modrzewiowym XVIII- wiecznym kościółkiem cmentarnym i ruinami dworu.Rogów Mnie ciągnęło do Nowego Korczyna gdzie czekały synagoga,kościół św.Trójcy i kościół św.Stanisława. Kościół św.Stanisława z zewnątrz stracił niestety swój pierwotny gotycki wygląd.W XVIII w. do korpusu obiektu dobudowano dzwonnicę a w XIX wieku na fasadzie świątyni dobudowano barokowy szczyt. W zbudowanym w XVI wieku manierystycznym kościele św.Trójcy,w kaplicy św. Jana Kantego zachowane są fragmenty późnogotyckiego tryptyku przedstawiającego Opłakiwanie Chrystusa. Niestety obie świątynie były niedostępne co po Bejscach stanowiło niemiłą niespodziankę. Pozostało zrobienie fotografii wnętrza przez kraty,spore uczucie niedosytu,spacer wokoło budowli i nadzieja,że może za rok będzie lepiej. Potężna burza zbliżająca sie z południa zniechęciła nas też do spaceru do ruin synangogi. Na pocieszenie został w pamięci obraz nietypowej architektury fasady kościoła św.Trójcy, na której znajdują się rzeźby Matki Boskiej z Dzieciątkiem, św. Elżbiety, św. Mikołaja oraz św. Wawrzyńca a także płaskorzeźby z herbami Nowego Korczyna, Krakowa, Korab i Syrokomla. A "juraiki" ? Przede wszystkim warto wspomnieć o pobliskich Grotnikach gdzie 4 maja 1439 roku,w bitwie między zawiązana poprzedniego dnia proczeską konfederacją a walczącymi pod rozkazami Hińczy z Rogowa wojskami wiernymi królowi (dokładniej rzecz ujmując wiernymi biskupowi Oleśnickiemu,który po śmierci Władysława Jagiełly, wobec małoletniości Władysława Warneńczyka sprawował praktyczną władze w kraju), poległ Spytek z Melsztyna syn również Spytka,wojewody i kasztelana krakowskiego. Tło wydarzeń nie było tak proste jak to się zazwyczaj przedstawia. Jagiellonowie dążyli do zdobycia korony czeskiej dla królewicza Kazimierza co doprowadziło do nieformalnej współpracy dworu królewskiego z proczeską a przez to często sympatyzująca z husytyzmem szlachtą. Pod wpływem kościoła zdarzenia przedstawiane były później jako zamach na wiarę chrześcijańską i jako takie utrwaliły się w potocznej pamięci. Konfederację zawiązało 168 przedstawicieli rycerstwa ziemi krakowskiej, sandomierskiej, lubelskiej ,wielkopolskiej i Rusi z udziałem stronników królowej. Jej celem było "usunięcie zjawisk godzących w interesy ogółu, wywołanych młodocianym wiekiem króla" czyli mówiąc prościej ograniczenie wpływów Oleśnickiego. Wspólnym hasłem łączącym rzeczywistych zwolenników husytyzmu i opozycję niechętną Oleśnickiemu było odebranie Kościołowi dziesięcin. Siły konfederatów były mniej liczne niż się tego spodziewano więc dwór królewski, który oficjalnie nie przyznawał się do powiązań z konfederacją, w ostatniej chwili wycofał się z konfrontacji, przystając na kompromis z biskupem krakowskim. Osamotnieni konfederaci ponieśli klęskę jednak obóz Oleśnickiego musiał zgodzić się na ustępstwa, dopuszczając zwolenników królowej Zofii do urzędów. Spytko "przebity na wylot wieloma włóczniami i strzałami z kusz, wyzionął ducha". Husyci na Jurze to kolejny temat wart szerszego omówienia. Na Spytku i zięciu naszej Elżbiety z Pilczy,księciu opolskim Bolku V temat się nie kończy.
Warto też wspomnieć o wydarzeniach z roku 1385 kiedy to piast mazowiecki Ziemowit IV zajął Korczyn i stąd prowadził wraz z popierającymi go biskupem Bodzantą i Wielkopolanami polityczne rozgrywki mające na celu sięgnięcie po koronę poprzez poślubienie Jadwigi. Gdyby te plany powiodły sie inaczej wyglądałaby nasza historia. Wyobrażacie sobie historię Polski bez Jagiełły ? Bez Grunwaldu? Świat się kończy! A czy Jura byłaby tą samą Jurą bez królowej Elżbiety z Pilczy?
Jeśli ktoś zajrzy w te strony może odwiedzić jeszcze dwa XIV-wieczne kościoły w Strożyskach i w Piasku Wielkim, drewniany kościół w Zborówku, Winiary z XIX-wiecznym dworem, kirkut w Grotnikach Małych lub cmentarz z I Wojny w Uciskowie. Nam plany pokrzyżowała ulewa ale końca świata do przyszłego roku ma nie być ...
Pierwszy dwór obronny , dzisiejszy „lamus”, wybudował Dersław II na pagórku nieopodal wzgórza, na którym stoi kościół. Znajdowały się tam też zabudowania gospodarcze. Budynek ten został wybudowany pierwotnie z kamienia, był prawdopodobnie parterowy i powstał przed 1417 rokiem tj. przed formalnym nadaniem miastu „prawa niemieckiego”. Jakkolwiek było, dzisiejszy lamus uznać należy za ten dwór pierwotny w którym Karwacjanie gorliccy i ich potomkowie mieszkali blisko 100 lat.
W roku 1608 umowa między braćmi Pieniążkami mówi o tym budynku jako o „starym dworzyszczu” z ogrodem, z domami i chmielnikiem. Potem Gorlice nabywa starosta grybowski Stanisław Pieniążek herbu Odrowąż. Dopiero jego syn Przecław Pieniążek zjechał do Gorlic i uznał, że stary dwór mu już nie odpowiada. Jako starosta grybowski a zarazem pan na dwóch miastach, Grybowie i Gorlicach i 11 wsiach Przecław buduje nowy dwór, ten który opisuje dokładnie w 100 lat później jego prawnuk Jan Pieniążek w Inwentarzu z r. 1695. Stanął ten nowy dwór na północ od poprzedniego w odległości zaledwie 50 m., tak jak to widzimy na planie z r. 1790, a więc jeszcze w 200 lat później.

Ponieważ z pocz. XIX wieku także ten dwór „Pieniążkowski” przebudował i powiększył nowy właściciel Gorlic, hrabia Stadnicki, nadając mu wygląd ówczesnego stylu tj. empirowy, zatracono w nim dawne renesansowe wyposażenie wewnętrzne, nie mówiąc o wyglądzie zewnętrznym. Pałac renesansowy Pieniążka musiał być wspaniały, choć jeszcze mniejszy od empirowego. Wspomniany Inwentarz tak go opisuje: „Z przejścia do sieni Pawiment w Gradusów sześć po trzech stronach, a więc ganek, nie wiadomo tylko czy na słupach, Inwentarz woli wyliczać tylko stopnie niż inne szczegóły”.
Po 200 przeszło latach, tj. około roku 1805, okazał się ten dwór nowym dziedzicom ponownie za ciasny. Rozbudował go więc wymieniony dziedzic Stadnicki i powiększył w sposób pomysłowy, dodając mu kolumnadę dorycką z przodu i dwie kolumnady z tyłu. W tej postaci, dotrwał do wojny w 1915 r., z której wyszedł że spalonym dachem i uszkodzonymi murami. Mógł być z łatwością uratowany i odbudowany, jak świadczą fotografie, ale w dogorywającej Austrii brakło już zrozumienia dla zabytków. Gdy odrodzona Polka okrzepła, z rozwalonych i rozebranych murów nie było śladu.
Wewnątrz pokój z balasami oraz sufitem sznycerską robotą w róże z gronami, których jest sztuk 31. Piece przeważnie błękitne na białym dnie, lub białe w kwiaty błękitne. Te szczegóły oraz fakt, iż w r. 1608 uznano ten dwór jako „budowny”, co znaczyło naówczas w dobrym stanie utrzymany, wskazywałby, że dwór był już z okresu późnorenesansowego, że pochodził rzeczywiście z drugiej połowy XVI wieku.
Dziś w sąsiedztwie stoją: dawny dom partii – szkoła muzyczna i dom nauczyciela z biblioteką. Pozostały jednak mury i ruiny dworu pierwotnego Karwacjanów zwane powszechnie „lamusem dworskim”. W ciągu swego 150-letniego okresu użytkowania musiał ten pierwotny dwór być także kilkakrotnie przebudowywany. Prawdopodobne jest to, że Przecław Pieniążek zmienił stary dwór po przeprowadzeniu się do nowego w „lamus” tj. w ówczesny kład zbroi, uprzęży i innych przedmiotów.
STRASZNY DWoR i ARYTMIA.PL
zapraszaja na:

FUNKOFF (diggin.pl) & awlas (arytmia.pl)





Jaromir Kaminski aka FUNKOFF - redaktor serwisu diggin.pl, wspoltworca strony sample.rap.pl, kolekcjoner plyt analogowych i fascynat muzyki z Gdanska. Ma na swoim koncie didzejskie wystepy w klubach Trojmiasta (m.i. Soho, Mechanik, The Lock, GGOG etc), Krakowa (Ministerstwo), Poznania (Stare Kino, Meskal). Supportowal wystep Skalpela w gdynskim Uchu. W swoich setach prezentuje muzyczna mieszanke tego co najlepsze w goracej muzyce krajow tropikalnych. Cumbia, descarga, boogaloo, afrobeat, bossanova doprawione zostaja dancefloor jazzem, narkotycznym disco z konca lat 70tych i rzucone z sila granatu na rozpalony parkiet. Efekt to tlum usmiechnietych dziewczat i chlopcow zjednoczonych we wspolnym tanecznym szalenstwie.



KRZYSZTOF AWLAS :

Sam o sobie: Percepcja dzwiekow zajmuje sie od zawsze, reprodukcja od kilku lat, a sklejaniem od niedawna. Od czasow mniej wiecej slynnego festiwalu na Woodstock robie to za pomoca wlasnych receptorow, a dzieki nosnikom dzwieku muzyczny swiat dla mnie rozpoczyna sie o kolejne dziesiec lat wczesniej,kiedy to Miles Davies wydal plyte "Kind of Blue" a John Coltrane slynne "Giant Steps". Moja kora mozgowa wchlonela wyprodukowane od tego czasu septymy zmniejszone w niebezpiecznych dla zdrowia ilosciach. Do tego receptory wzrokowe zaslepione zostaly kolorowymi obrazkami wielkosci 12 cali, glownie z motywami radosnych muzykow w rozszerzanych spodniach z rozpietymi torsami i dlugich bokobrodach czy dlugonogich pan w grubych makijazach i wydekoltowanych, przezroczystych sukniach, nieco perwersyjnie zerkajacych na wlasciciela obrazka.
Z czasem, gdy regal zaczal uginac sie od obrazkow wypelnionych winylowymi kolkami z dziurka a septymy zmniejszone wyparte zostaly brzmieniem gitar wah-wah i pianie Rhodesa a te z kolei syntetyczna perkusja grajaca beznamietnie rytm 4/4, zauwazylem, ze glownie mlode nieuksztaltowane jeszcze muzycznie umysly doskonale reaguja ruchem na podawane im w rownym tempie rozmaite rytmy. Od tego czasu prowadze badania nad mozliwosciami ruchowymi odbiorcow reprodukujac wytworzone w roznym czasie i okolicznosciach dzwieki, bazujace na prostym rytmie.
W celach badawczych, sprawdzajac granice wytrzymalosci, uwielbiam tez znecac sie nad swoimi obiektami eksperymentow, podajac im maksymalnie duze ilosci zawilych i polamanych rytmow, aby wybic ich z monotonnej ekstazy. Tutaj nieocenione okazuja sie komputerowo generowane, bity z Zachodniego Londynu, niemozliwe do powtorzenia przez zywego perkusiste oraz do zobrazowania za pomoca ruchu przez malo wprawne obiekty moich badan.
Jednak podczas takich momentow, spomiedzy polamanych dzwiekow pojawia sie zwykle uduchowiony glos Bembe Segue, Colonela Reda czy brzmienie klawiszy Kaidi Tathama przywolujace feeling Herbie Hancocka zapakowany w kosmiczne obrazki 12 calowe z lat siedemdziesiatych i dokonania Pharaoha Sandersa, San-Ry czy wielu innych mistykow jazzu a wtedy prowadzacy badania zwykle traci kontrole nad eksperymentem i oddala sie w najmniej spodziewanych kierunkach podajac badanym zabojczo geste dawki samby nastepujace po miekkich rytmach disco, aby w koncu dotrzec do miejsca z najbardziej zakurzonymi, najpiekniejszymi perelkami soulowymi. Wyniki eksperymentu gina oczywiscie w poszukiwaniu najpiekniejszego dzwieku i badania musze zaczynac od nowa.

Straszny Dwor
ul. Kazimierza Wielkiego 21
godzina 21:30
wstep:
do 21:30 free
do 23:00 8 pln
pozniej dyszka
Witam
W koncu znalazlem chwile czasu aby przedstawic wam skrotowo sportowa historie ostrowa.
Zaznaczam odrazu ze pisazem niejestem ani niezmiazam byc ;p. dlatego niezwracajcie uwagi na bledy. Historia ta opiera sie na relacjach z kilkoma osobami i niejest pelna historia, bede sie staral uzupelniac ta historie wraz z rozwojem mojej pracy, ktorej fianl prawdopodobnie ujzycie pod koniec maja. Przepraszam za jakosc zdjec ale sa to "zdjecia zdjec" keidy tylko kolega wysle mi skany to poprawie.

Historia wychowania fizycznego w Ostrowie

Nazwa miejscowosci utozsamiona jest z pierwotnym polozeniem oraz nazwiskiem wielowiekowego rodu wlascicieli, -Ostrowskch herbu Korczak.

Historai wychowania fizycznego w szkole

Tu moja opowiesc zaczyna sie w roku ok 1950 gdy w szkole podstowawowej wychowania fizycznego jak i fizyki uczyl p. Chlebowski. Wychowanie fizyczne bylo prowadzone wtedy na swiezym powietrzu poniewaz szkola nieposiadala sali gimnastycznej. W lecie grano w pilke reczna i nozna na boisku ktore znajdowalo sie kolo szkoly oraz cwiczono gimnastyke jak i trenowano Lekka Atletyke(biegi,skoki araz zuty dyskiem), natomiast w zimie jezdzono na sankach, nartach oraz lyzwach. Na rowni z szkolo podstawowa (ktora znajdowala sie pomidzy obecnym domem ludowym a koscialem, wtajemniczeni wiedza gdzie dokladnie) istniala szkola rolnicza w dworku Lubomirskich ktory zostal odebrany tejze rodzinie. Wychowanie w tej szkole wyglodalo podobnie jak w szkole podstawowej. Jesli chodzi o wyposazenie sportowe to bylo ono bardzo skromne, posiadano tylko pilke do pilki recznej i noznej, dysk oraz pare materacy gimnastycznych.
Szkola podstawowa uczestniczyla w tamtych czasach w licznych zawodach miedzyszkolnych, odnoszac liczne sukcesy. Zawody te odbywaly sie na boisku obecnej "Juweni" a wtedy ten kompleks nosil prawdopodobnie nazwe Mlodzezowy Klub Sportowy.
Okolo roku 1966 zostaje zlikwidowana szkola rolnicza w dworku Lubomirskich i przez rok znajduja sie w niej mieszkania dla pracownikow, po roku pracownicy zostaja przeniesieni i do dworku zostaje przeniesiona szkola podstawowa, gdzie pozniej zostaje tez utwozone gimnazjum. Pierwszym nauczycielem wychowania fizycznego w nowej szkole jest p. Ludwik Maszczak. I to za jego czasow wychowanie fizyczne w szkole przezywa najwieksza swietnosc. Tworzy on liczne druzyny sportowe z ktorymi trenuje na sks'ach. Za jego czasow dziala m.in. druzyna gimnastyczna, narciarska, Lekko atletyczna. Rowniez za czasow jego nauki wywodzi sie z ostrowa wielu pozniejszych sportowcow jak np. Andzej Gudzio ktory w latach 1980-1990 byl wieloktronym mistrzem polski w gimnastyce jak i odnosil sukcesy na zawodach miedzynarodowych.

Historia druzyny pilkarskiej
W roku okolo 1950 do Ostrowa przychodz ks. Glowa, ktory jest wieliim milosnikiem sportu. Z jego pomoca powstaje druzyna pilkarska LKS Ostrow jak i obecne boisko do pilki noznej nad Sanem. Prezesem zostaje Wladyslaw Baryla
ktory jest rowniez bramkazem. Druzynie udaje sie znalezc sponsora, ktorym jest Browar w Ostrowie. Wzamian za napis na koszulce "Browar Ostrow" wypozycza on druzynie samochod marki Star na mecze wyjazdowe. Jesli chodzi o miejsca jakie zajmowala druzyna to siezko jest mi okreslic poniewaz wtamtych czasach liga inaczej wygladala, ale moge powiedziec, ze druzyna znajdowala sie w tej samej lidze co Przemyski Czuwaj. W roku 1965 druzyna rozpada sie z powodu braku zawodnikow.
W 1971 r. z inicjatywy mieszkancow Ostrowa LKS Ostrow zostaje ponownie powolany do "zycia". Prezesem zostaje p. Andzej Wasiewicz, ktory jest rowniez zawodnikiem. Druzynie niestety nieudaje sie znalezc sponsora takze jest utrzymywana z organizowanych festynow oraz skladek zawodnikow. Na mecze wyjazdowe druzyna wynajmowala autobus MKS, ktory byl oplacany z zrzutki jadacych na mecz, i tu taka ciekawostka jesli chodzi o ilosc osob jezdzacych na mecze to ciezko bylo upchac ludzi do tego autobusu, czasami nawet brakowalo miejsca, takze zainteresowanie meczami bylo bardzo duze. W 1978 LKS Ostrow zostaje poloczony z druzyna Polna II i przyjmuje nazwe Ostrow Polna II. W 1989 roku z powodu braku funduszy i zawodnikow druzyna rozpada sie.
Ale rozpad druzyny neoznacza dla Ostrowa zapomnienia o pilce noznej. Sa organizowane liczne mecze amatorskie np. kawalezy vs zonaci, lub turnieje o puchar Naczelnika Gminy z sasiednimi wioskami.
W 2000 r powstaje obecna druzyna, ktora przyjmuje nazwe San Ostrow.


Poczatki druzyny pilkarskiejw Ostrowie.


LKS Ostrow z 1950 r, na zdjeciu z ks. Głową.


LKS Ostrow z 1971


Druzyna gimnastyczna podczas treningu.
Rycerz ten zwany był Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima (ok. 1380-1428), podobno niepokonany w licznych turniejach, symbol cnót rycerskich. Starosta kruszwicki od roku 1417, starosta spiski od 1420.

Wielokrotnie brał udział w wyprawach przeciwko Turkom, występując po stronie rycerstwa europejskiego wraz ze swoim bratem Farurejem.
Na wyprawy przeciw Turkom zapraszał go osobiście ówczesny król Węgier, Ludwik Luksemburski na którego dworze Zawisza Czarny bawił przez lata.

Na wieść o szykującej się bitwie z Zakonem Krzyżackim pod Grunwaldem Zawisza wrócił do Polski i wziął w niej czynny udział.
Niektórzy historycy przypisują właśnie Zawiszy Czarnemu obronę sztandaru królewskiego w czasie krytycznego momentu bitwy pod Grunwaldem, jednak owych twierdzeń nie udało się jeszcze jednoznacznie ustalić.

Zawiszę Czarnego historia postrzega nie tylko jako mężnego, cnotliwego, nieustraszonego i dzielnego rycerza, ale również jako zręcznego i utalentowanego dyplomatę.

Ze źródeł dowiadujemy się że:

Zawisza Czarny jako jeden z najbardziej zaufanych ludzi króla Władysława Jagiełły został Zawisza wysłany jako jeden z sześciu posłów polskiej delegacji na sobór w Konstancji (1414-1418), gdzie wsławił się występując jako jeden z nielicznych obrońców sprawy i osoby Jana Husa. Wielokrotnie posłował na dwór Zygmunta Luksemburskiego. Podczas odbywania jednego ze swych licznych poselstw, przebywając na dworze tegoż władcy dostał się do niewoli czeskiej podczas walk w obronie tzw. Niemieckiego Brodu. Z niewoli tej został wkrótce uwolniony, ponoć za niezwykle wysokim okupem.

O Zawiszy jako rycerzu i wojowniku historycy i kronikarze piszą:

W 1415r. towarzysząc królowi Zygmuntowi Luksemburskiemu w podróży do Perpignan w Hiszpanii pokonał w głośnym pojedynku Jana z Aragonii, wysadzając z siodła jednym uderzeniem kopii .
A trzeba wiedzieć że Jan Z Aragonii uchodził wówczas za największego rycerza Europy.
To chyba właśnie ten pojedynek zapewnił Zawiszy nieśmiertelną sławę rycerską – wiadomym jest że, od tej pory Zawisza bywał częstym gościem na najznamienitszych dworach średniowiecznej Europy.

W latach 1421-1422 walczył po stronie króla Węgier z czeskimi husytami. W historii odnotowano również słynną ucztę jaką wydał Zawisza Czarny w Krakowie, wzięcie udziału w której uznało za zaszczyt kilku europejskich władców podczas ich zjazdu w stolicy Polski w roku 1424.

Jego śmierć owiana jest do dziś legendą.

Źródła piszą że, uczestniczył w roli dowódcy oddziałów najemnych w wyprawie Zygmunta Luksemburskiego na Turków w roku 1428 i osłaniał odwrót tego władcy z pola walki pod Golubacem (Gołąbcem); król Zygmunt posłał łódź dla Zawiszy i nakazał mu w nią wsiąść. Rycerz postanowił pozostać ze swoimi towarzyszami na polu bitewnym. Odsyłając łódź ruszył z dwoma pieszymi przeciw wojsku tureckiemu. Został otoczony przez wroga i wzięty do tureckiej niewoli.

Legenda mówi że podczas pobytu Zawiszy w więzieniu tureckim wywiązała się kłótnia pomiędzy dwoma rycerzami tureckim o ich prawa do Zawiszy jako jeńca.

Jeden z nich miał wówczas wyjąć miecz, i obciąć naszemu rycerzowi głowę.
Jednak współcześni historycy upatrują przyczyn śmierci Zawiszy Czarnego przede wszystkim w nieudolności króla Zygmunta Luksemburskiego, jako nieudolnego wodza, który dowodził ową wyprawą przeciw Turkom.

Tak więc sława Zawiszy Czarnego obrosła w legendę i przetrwała do naszych czasów, a kronikarze i królowie wystawili mu m. in. taką oto opinię:

Jan Długosz pisze o nim tak:
"Nie tylko w tej bitwie, w której pojmany zginął, ale we wszystkich wyprawach okazywał się rycerzem dzielnym i znakomitym, słynął odwagą i wielkimi czynami, w których nikt mu nie dorównywał. Był zaś w mowie słodki i ujmujący, tak że nie tylko ludzi zacnych i szlachetnych, ale barbarzyńców nawet swoją uprzejmością zniewalał. Miał przede wszystkim ten rzadki w sobie przymiot, że jak w bitwie najśmielszy zapał, tak w radzie najumiarkowańszą okazywał rozwagę. Godzien za swe bohaterskie dzieła nie moich słabych, ale i Homera samego pochwał".

Adam Świnka, poeta i kanonik krakowski:
"Wolał krew mężnie przelać, niż życie ocalić."

Wreszcie Zygmunt Luksemburski w liście do wielkiego księcia Witolda napisał m. in. :

"Rycerstwo straciło w Zawiszy najzręczniejszego i najobrotniejszego towarzysza i wodza. Jak to zresztą całemu światu wiadomo, najdzielniejszym był rycerzem, najdoświadczeńszym wojownikiem i wielkim dyplomatą. Domagają się jego znakomite czyny, ażeby zmarły ojciec w swych synach ożył i w swoim potomstwie".

A ile waszym zdaniem jest prawdy, a ile legendy w historii tego bodaj najsławniejszego polskiego rycerza?.
Gdańsk popularny na butelkach

Producentów alkoholi ogarnęła moda na "gdańskość". Na półki sklepów monopolowych i za barowe lady trafiają nowe piwa, wódka i likiery, których marki jednoznacznie kojarzone są z Gdańskiem

W ostatnich dniach w sklepach monopolowych pojawiły się wódki Żuraw Gdański i Złota Brama, które swe nazwy wzięły od gdańskich zabytków. Powstają w Starogardzie Gdańskim, tak samo jak sprzedawana już od połowy lat 90. wódka Dwór Artusa.

Od dwóch miesięcy w sklepach można kupić piwo Złote Lwy, produkowane w podgdańskim browarze Amber. Na etykiecie - lwy trzymające w łapach herb Gdańska. Związki z grodem nad Motławą podkreśla nie tylko nazwa, ale i sposób na promocję nowej piwnej marki: browar przygotował kolekcję ceramicznych kufli gdańskich (wzorowanych na pierwowzorach z XVIII wieku), we wrześniu do księgarń trafi książka Zbigniewa Gacha o tysiącletnich tradycjach gdańskiego piwowarstwa.

Ani nowe piwo, ani wódki nie są produktami skierowanymi do masowej klienteli. Butelka Złotych Lwów kosztuje 2,80-2,90 zł (najtańsze popularne piwa można kupić już za 2 zł). Gdańskie wódki-zabytki zaliczane są do kategorii top premium, a to oznacza, że za pół litra trzeba zapłacić ok. 60 zł. Co ważne - wszystkie trunki mają być sprzedawane nie tylko na Pomorzu, ale w dużych miastach w całej Polsce.

- Jak powstały Złote Lwy? Inspiracją była tysiącletnia tradycja browarnicza Gdańska i dziesiątki rozmów z miłośnikami historii tego miasta - mówi Sławomir Palke z browaru Amber.

- Rośnie zapotrzebowanie rynku na alkohole mocno związane z regionem - przyznaje Waldemar Lewandowski, prezes Destylarni Sobieski w Stargoradzie. Jego firma nie poprzestaje na gdańskich wódkach. - Jeszcze podczas Jarmarku Dominikańskiego do sklepów trafią cztery gatunki tradycyjnych gdańskich likierów - mówi Lewandowski.

Nowe marki piw, wódek i likerów dołączą do grona tych, które związane są z Gdańskiem od stuleci, choćby do słynnej goldwasser - likieru ziołowo-korzennego z dodatkiem płatków złota. Jego recepturę opracowano już w XVI wieku. Choć dzisiaj trunek powstaje w Poznaniu, to i tak w Polsce i zagranicą jest kojarzony przede wszystkim z Gdańskiem.

- Kieliszek goldwassera to obowiązkowy składnik kolacji goszczących u nas turystów z Niemiec - przyznaje Grzegorz Szulz, kierownik Restauracji Zeppelin.

W położonej nad Motławą restauracji Goldwasser dostępny jest także inny, słynny przed lat gdański trunek. To jałowcówka Machandel (48 zł za 0,5 litra). Dziś produkowana jest w Niemczech, ale od XVIII wieku aż do końca II wojny światowej powstawała w Nowym Dworze Gdańskim. Przed laty był to tak popularny alkohol, że w Gdańsku wytworzył się określony rytuał związany z jego piciem: najpierw wykałaczką wyciągało się z kieliszka śliwkę, wkładało ją do ust, wypijało zawartość kieliszka, łamało znajdującą się w ustach wykałaczkę i dopiero potem odstawiało kieliszek. Kto pomylił kolejność, fundował następną kolejkę.

Mikołaj Chrzan 2007-07-24, ostatnia aktualizacja 2007-07-24 18:39
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

-...Był wysoki i zabójczo przystojny. W przeciwieństwie do tutejszych samców co więcej mają tłuszczu niż mięśni, a mięśni niż rozumu, był dość szczupły, a pod jego białą koszulą wyraźnie rysowały się śliczniutkie muskuły. I mówił też zupełnie inaczej niż ci nasi "mężczyźni", że aż dech zapierało. I te jego zielone oczy, czułam jakby mnie wsysały, przyciągały...-
-Miał długie jasnobrązowe włosy? Zniewalający uśmiech, od którego serca szybciej ci zabiło?-
-Tak, skąd wiesz?-
Koleżanka uśmiechnęła się współczująco -Zawadiacki wąsik i niewielka bródka?-
-Nosił ten swój śmieszny kapelusz z piórkiem?- zapytała trzecia
-T... tak...-
-Ciemna peleryna? Dwa przypasane do pasa miecze?- wtrąciła się czwarta.
-Srebrzysta tarcza? Ciemna skórznia?- dopytywała się piąta
Dziewczynie powoli łzy napływały do oczu.
-Pół elf?- zapytała ze ściśniętym sercem szósta.
-Nie- odparła reszta, a szósta prawie rozpłakała się z ulgi. -Aravil z rodu Agvaar, mistrz miecza, adept sztuk tajemnych i koneser piękna- wyrecytowały gniewnym chórem.

**********************************

Aravil Agvaar

Dwójka wysłanników najwyraźniej nie mogła skończyć- gdy tylko jeden z nich kończył mówić swe pochwalne zdanie od razu wypełniał powstałą po nim ciszę drugi.

...

-Szczęściem, szczęściem nam powitać Was jako pierwszym w ten piękny dzień.

-Pan Robert, nie – cały dwór niecierpliwie wyczekiwał waszego przybycia.

Tu Aravil wykrył szansę na przerwanie strumienia coraz to wynioślejszych powitań i rychłe dotarcie do zamku Eusene. Szybko zanim, któryś z dworzan zdarzył zacząć kolejne zdanie, powiedział:
-Zatem nie wypada dłużej bezproduktywnie zwlekać i kazać na siebie czekać.- Trudno było nie zauważyć konsternacji malującej się na twarzach ich niewielkiego orszaku. Najwyraźniej w ich zamierzeniu powitanie miało trwać jeszcze długo i bez wątpienia przyszykowali sobie na tę okazję wiele figur stylistyczno-retorycznych. Na szczęście Aravilowi udało się ich powstrzymać zanim ci zaczęli się zwracać bezpośrednio do każdego z nich bo wtedy potomkowie pogromców Ślurpa musieliby wysłuchać litanii do końca.
-Nim jednak ruszymy chcielibyśmy podziękować za tak- chciał już powiedzieć przewlekłe, ale w ostatniej chwili powstrzymał się –rozbudowane powitanie- Młody szlachcic uśmiechnął się szeroko, po co zrażać do siebie ludzi na samym początku? Twarze dwojga dworzan rozpogodziły się trochę i wszyscy mogli ruszyć ku zamczysku.

Nowe towarzystwo wyraźnie zmniejszyło prędkość jazdy. Poruszali się teraz tempem bardziej dostojnym niż pospiesznym, co niestety jedynie odwlekało w czasie ich przybycie na miejsce, oraz upragnioną w tej chwili gorącą kąpiel i chwilę spokoju. Jednak nic nie powiedział, by bardziej nie obrazić ich orszaku powitalnego. Jedynie subtelnie wymanewrował swym wierzchowcem, by zrównać się z Evette i oddzielić ją od nowo poznanego młodzieńca, dzięki czemu zwiększył dystans między nią a dworzaninem, która zdaniem brata była stanowczo za mała.
Od niechcenia poprawił rodowy miecz Agvaarów, który nosił przy pasie. Ot aby każdy wiedział, że ta ślicznotka ma uzbrojonego brata. A miecz przyciągał uwagę. Była to świetnie wykonana broń, dodatkowo ozdobiona na rękojeści rodowym herbem. Oprócz tego było to jedno z dwu ostrzy, które uśmierciły Ślurpa i od tego czasu emituje magiczną aurą. Tak właściwie to miecze były jedynie kolejnym czynnikiem, który przyczynił się do śmierci demona, ale brzmiało to o wiele gorzej niż miecz, który zabił Ślurpa.

>